niedziela, 19 sierpnia 2012

vanille noire

Jungle Elephant to mój zapach. Od zawsze.
Zdarza mi się próbować innych, ale zwykle kończy się to niepowdzeniem.
Aż do teraz.

Yves Rocher, Vanille noire

47 komentarzy:

  1. zawsze miło mieć alternatywę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. znam to drugie, pierwszego nie. muszę wypróbować.
    [lubię czytać, pierwszy raz się odzywam chyba :)]

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz na mysli Kenzo? Jezeli tak, to jest to rowniez od lat " moj " zapach :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomy usłyszał kiedyś w perfumerii, że to "zapach dla starych bab" :)

      Usuń
    2. Anonimowy12:30

      usłyszałam tak samo :) ale i tak uwielbiam nie będąc jeszcze starą babą ;)

      Usuń
  4. Brzmi wieczorowo. Ja lubię zmiany, ale bywają zapachy, do których wracam i jeden taki, który od dawna w mojej kosmetyczce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdybym miała zgadywać jakich perfum używasz podałabym właśnie "słonika" (tak nazywam Kenzo) i Euphorię. Do wizji Ciebie pasują mi właśnie takie zdecydowane zapachy :) . Ja nie jestem wierna zapachom. Aktualnie namiętnie stosuję Gucci Guilty i Alien (to bardziej Twoje klimaty) kocham ... ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę zaskakujące, że czytając te moje krótkie wpisy jesteś w stanie stwierdzić coś takiego! :)

      Usuń
    2. Czy ja wiem czy zaskakujące? Dla mnie normalne. Czytam Cię już tak długo, że czasami mam wrażenie, że znamy się osobiście. To naturalne, że mam jakieś wyobrażenie Ciebie. Po przeczytaniu tego posta stwierdziłam, że właśnie taki zapach by mi do Ciebie pasował. A krótkie wpisy i zdjęcia bardzo dużo mówią o Tobie, o tym jaka jesteś, co lubisz. Więc "gdybym miała zgadywać" trafiłabym :) .

      Usuń
  6. Dla mnie Iris noir stał się pierwszym, którego nie chciałam zmieniać. Poczułam zapach i już wiedziałam, że to jest to ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Vanille w nazwie mnie trochę przeraża. Do tej pory mnie prześladuje wspomnienie pań terroryzujących autobusy najmodniejszym wtedy Vanilla Fields... U mnie musi być lekutko i zwiewnie: DKNY (ale wieżowiec, nie jabłuszko), albo Funny Moschino, albo 212 Caroliny Herrery, No i jeszcze Daisy Jacobsa. I Issey Miyake. I męskim też lubię pachnieć, oj lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie ma szans, żeby było albo albo. I tak od lat :)

      Usuń
    2. Uwielbiam Daisy :) Jedne z moich ulubionych :) Zywot Zarlonia - tez lubie miec wybor :) Mam frajde w codziennej ich zmianie, by na drugi dzien zatesknic za poprzednimi :)

      Usuń
  8. Anonimowy23:40

    I ja lubię (Vanille noire).
    Używam Euphorie CK. Jest coraz bardziej popularna.(Na szczęście nie w moim 'otoczeniu'.)
    Ostatnio zauroczyły mnie perfumy- Signorina Sakvadore Ferragamo. Moim zdaniem- warte poznania:))
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  9. Moimi ulubionymi są Chloe i Dior J'adore (ponoć też dla "starych bab"), a że oba niedawno się skończyły, to podkusił mnie zapach na koleżance... Kezno Amour. I nie rozumiem, dlaczego podoba mi się na innych, a na mnie pachnie jakoś inaczej. Teraz ciekawa jestem, jaki jest "słonik", muszę sprawdzić:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Waniliowe tylko lody:) Perfumy to Elle Armaniego oraz Coco Mademoiselle. Po zmianie zawsze wracam do tych dwoch :)A na wieczor dobrze pasuje Emporio :) Ale ogolnie kocham zapachy i uwielbiam miec ich wybor na toaletce :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowne zdjęcie, chyba idealnie oddające klimat tych perfum:), tak myslę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że Ci się podoba :)

      Usuń
  12. Dla mnie zapachy to głównie wspomnienia. I dlatego czasami trzymam się ich kurczowo. Każdy z nich wiąże się z innym wyjazdem, przeżyciem, znajomością lub etapem życia:)
    Długo nie rozstawałam się z ciężkim Deep Red CK bo ten zapach to wolność w szerokim rozumieniu tego słowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Mam dokładnie tak samo.
      Do dziś gdy czuję zapach przypominający sympatię sprzed lat odruchowo odwracam głowę :)

      Usuń
    2. Zapachowiec wspomnieniowy... to ja.
      Teraz chodzę "sauté" szukam swojego zapachu...
      co zmiany zapowiada.

      A mam w kosmetyczce próbkę Ange ou Demon
      i... dziś wieczorem ją wykorzystam ;)

      Usuń
    3. Też odwracam się na zapachy. Albo uśmiecham :)

      Usuń
  13. Ja wspomniane wcześniej Moshino Funny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moim zapachem od wielu lat jest jabłuszko DKNY (zarówno zielone jak i różowe). Do tych perfum zawsze wracam. A gdy chcę coś zmienić - Euphoria CK i moje nowe odkrycie - Burberry Body.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był taki moment, że bardzo lubiłam jabłuszko :)

      Usuń
    2. Ja nie mogę, jak na razie, na dłużej "uwolnić się" od jabłuszka. Coraz bardzie przekonują mnie jednak Burberry Body. To pierwsze perfumy, które "odwracają" wiele osób, co wcześniej mi się nie zdarzało ;-)

      Usuń
  15. Uwielbiam czytać w sklepach internetowy poetyckie opisy perfum ;)
    "Pudrowy akord wanilii i białego piżma sprawia, że całość prezentuje się niezwykle kobieco i elegancko"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja uwielbiam zapach piżma :)

      Usuń
  16. Teraz używam Hugo Boss Woman White na zmianę z Nina Ricci Nina. Wcześniej był Hugo Boss Femme.
    A w czasach ogólniaka uwielbiałam mgiełki do ciała, nie pamiętam jakiej firmy ale można było je dostać w czterech różnych wersjach zapachowych (np. zielona herbata)w supermarkecie.
    Były super, prawie wszystkie dziewczyny w klasie takie miały :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Moim ulubionym letnim zapachem jest DKNY Pure i Hermes Un Jardin Sur Le Nil ;-)
    (a mój ciążowy zapach to Bvlgari Jasmin Noir, wtedy preferencje zapachowe zupełnie uległy zmianie... ;-))

    OdpowiedzUsuń
  18. Od jakiegoś czasu jestem wierna DKNY Be delicious Fresh Blossom, (różowe jabłuszko), lubię świeże, lekkie zapachy :)
    Wcześniej byłam wierna Acqua di Gioia Armani, jak widać nie potrafię na długo być wierna jednemu zapachowi ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. nie jestem "wierna" lub inaczej- mam kilka perfum i używam w zależności od nastroju.ostatnio "flower by Kenzo"(słonika znam i też mi się podoba)
    lubię ciężkie, mocne iście "nieletnie" zapachy. nie lubię tych owocowych, rześkich - gdybym chciała pachnieć odświeżaczem do toalet to bym nie wydawała na niego 200zł;)

    marzy mi się "Avignon"CDG - bo mam próbkę na ukończeniu, na szczęście jest wreszcie w Pl dostępny;)

    o perfumach mogłabym godzinami...

    pozdrawiam

    p.s- a zapach wanilii bardzo lubię i też o tych perfumach myślałam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak mi niedawno przyszło do głowy, że blog twój fajnie się mi czyta, bo jest tak bardzo "kobiecy". I nie chodzi mi tu o przewijające się tematy kosmetyczne, tylko że ogólnie jest estetyczny i kobiecy właśnie.

    A perfumy (jak dla mnie to najważniejszy kosmetyk :-)), mam ich sporo, zależnie od dnia i nastroju.
    Ale zawsze wracam do Emporio Elle.
    A aktualnie oszalałam na punkcie Infusion d'Iris Prady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się ten komplement podoba.
      Ogromnie mi miło :)

      Usuń
  22. chyba już kiedyś o tym pisałam, ale używałam jungle elephant i jungle tiger- teraz tego drugiego już chyba nie ma. bardzo miło mi się kojarzy. bardzo! ale od kilku lat nie miałam na sobie. chyba pozostanie w sferze miłych wspomnień. ale od liceum jestem wierna Contradiction CK, chociaż nie zawsze lubię go używać- muszę mieć- w razie gdyby mnie naszło :)
    Na mroźną zimę mam w szafce Angel (stara baba)
    A ostatnio, zwłaszcza na wieczór lubię For Her Narciso Rodriguez :)
    Tak sobie myślę, że na pewno Ci dobrze w Kenzo Jungle :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem bardzo ciekawa tych perfum. W sieci znalazłam ich opis, który brzmiał- otulacz jesienny. A na mojej toaletce stoi kilka róznych flakoników, używam ich w zalezności od nastroju i okazji. Lacoste na letnie spacery, gucci by gucci na co dzień, paestum rose na wieczór. I Coco Mademoiselle, które wielbię od zawsze. Ale i tak najpiękniesze perfumy, to męskie perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja kilka lat temu "odkryłam" Halloween Kiss (jest kilka ich rodzajów) i jestem zachwycona. Mają ten "pazur".
    Za słodkimi zapachami nie przepadam. Zawsze dusiłam się wchodząc do łazienki tuż po świeżo wykąpanej siostrze, której wszelkie płyny do kąpieli, perfumy, a nawet błyszczyk do ust musiał mieć zapach wanilii, miodu czy migdałów (może więc mam traumę, hehe).
    Tak samo nie podoba mi się zapach... Channel no 5. Wiem, że to chyba najbardziej znany zapach na świecie, ale dla mnie jest za bardzo "nabzdyczony" :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Anonimowy18:38

    A wąchałaś Comme une Evidence YR?ja już zużyłam chyba z 5 flakonów i jakoś nie mogą mi się znudzić.pozdr.Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  28. Ciekawe, co pomyślisz, gdy będąc w Nille noire poczujesz Jungle Elephant na INNEJ ;)

    Ja (podobnie doświadczona i przeświadczona) niezwłocznie zatęskniłam za tym pierwszym, jedynym i niezastąpionym zapachem! I już wiem, że to zawsze będzie nr 1, choćbym przez chwilę była otumaniona innym :)

    OdpowiedzUsuń
  29. doszły mnie słuchy, iż zapach YR szybko wietrzeje, czy to prawda?!

    OdpowiedzUsuń
  30. jestem zakochana w vanille noire, niestety bez wzajemności :( mam na nie uczulenie :(

    OdpowiedzUsuń