środa, 8 sierpnia 2012

make (up)

Od dawna wiem, że to zakupy kosmetyczne cieszą mnie najbardziej.
Podobnie jak to, że dobry makijaż zwiastuje dobry dzień.

67 komentarzy:

  1. A może by tak jakiś film z instrukcją czy coś, hmm? Bo ja jak się umaluję, to wcale nie mam lepszego dnia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Malarska paleta ;)
    O częstotliwości mojego pełnego make up,
    najlepiej świadczy to że jeden z cieni użyty był na studniówce ;), na mojej studniówce.

    PS
    i sekret ;) od maja mam doklejone jedwabne rzęsty,
    trzymają się ponad 6 tygodni, pierwsza wizyta, jak... burleska ;), dość sztucznie, teraz :) bosko!
    Naturalnie i bez przesady :). Tylko 4 razy do znudzenia prosiłam kosmetyczkę o taki naturalny efekt.
    Suuuper. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę o takich rzęsach.. :)

      Usuń
    2. A ja pierwszy raz słyszę :)

      Usuń
    3. moja eks bratowa miała granatowe bardzo mi się podobały

      Usuń
    4. A ile się takie rzęsy trzymają?

      Usuń
    5. ponoć około miesiąca .. trzeba by się było wywiedzieć od noszących :)

      Usuń
    6. Moje utrzymały się 6 tygodni :), w nocy o północy, po 2h snu, po całonocnej imprezie, wyglądają... idealnie :D

      Usuń
    7. Zdję-cie! Zdję-cie! :)

      Usuń
    8. Inst ;) wrzucone.

      Usuń
    9. !
      Jak na Pracownicę Roku przystało już sprawdzam! :)

      Usuń
    10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    11. Malowanie absolutnie niepotrzebne.
      Jedyne co, to co drugi dzień trzeba przeczesać szczoteczką.

      Usuń
    12. Ooo, takie to mi sie tez marza !
      Zeby wstawac rano i "miec oczy" przy pierwszym spojrzeniu w lustro :-)

      Usuń
    13. Anna Magdalena, a ja Ciebie nie śledzę? ja też chcę zobaczyć rzęsy :))) w sensie w wersji natural, bo nosiłam się z zamiarem (nie, żeby moim coś brakowało ;)) ale po to, żeby ich nie malować :)a wszędzie widzę tylko takie w wersji "drag queen" niestety... i tego efektu się obawiam...

      Usuń
  3. Właśnie, ja od 6 rano taka nie umalowana i już mi się humor kitrasi...

    OdpowiedzUsuń
  4. przypomniałam sobie o tym starając się poprawić sobie ostatnio . nadal działa :) mój nowy ulubiony kosmetyk - pomadka "tint" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię bezbarwny błyszczyk Clarins.

      Usuń
  5. Ja mam tak z pomalowanymi paznokciami. Czerwone i grafitowe działają idealnie na poprawę humoru ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak rzadko nie mam pomalowanych paznokci, że już prawie nie pamiętam jak to jest :)

      Usuń
    2. to tak jak ja :-) baaaardzo dziwne uczucie :-)

      Usuń
    3. Z kolei ja nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam coś więcej z makijażu niż tusz :)
      Bez pomalowanych paznokci nie mogę żyć gdzieś od dwóch lat. Choćby nie wiem co kolor musi być!:)

      Usuń
  6. Żelowy eyeliner - jak on mi poprawił życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @sweet pea: napiszesz cos wiecej? moze nadalby sie dla mojej trzesacej sie, niewprawionej reki ?? :-)

      Usuń
    2. Zawsze myślałam, że te w pisaku są najłatwiejsze w obsłudze. Nic z tego. Dla mnie żelowy to rewolucja ;), można osiągać różne rezultaty. Jest naprawdę duuużo łatwiejszy. Mam czarny z Essence, do tego dwustronny pędzelek z Catrice. Efekt jest mega - satynowy i elegancki, po pisaku był jakbym ćwiczyłam japońską kaligrafię na oku ;).
      Trwałość mogłaby być lepsza - ja utrwalam czasem kreskę jeszcze czarnym, matowym cieniem.
      Zawsze możesz zainwestować w ten od Bobbi Brown.

      Usuń
  7. zniknal moj komentarz:(
    ja make up robie tylko na specjalne okazje,ale pazurki mam umalowane kazdego dnia bo to poprawia mi humor:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wysłałam Ci mail w tej sprawie :)

      Usuń
    2. nic nie doszlo:(

      Usuń
    3. A mi przyszedł zwrot.

      Usuń
  8. Ja marzę o takiej pięknej, lekko podwiniętej kresce, ale NIGDY nie wychodzi :-(

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja uwielbiam malinowy błyszczyk Inglot :)
    a co do zakupów kosmetycznych to nigdy nie wiem na co się zdecydować, a ostatnio coraz częściej myślę o szmince, czerwonej.
    Chyba to już czas aby taką mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakupiłam jakiś czas temu (bo sama idea posiadania czerwonej szminki ogromnie mi się podoba) i oddałam Mamie.
      Nie dla mnie.

      Usuń
    2. ha! też nie dla mnie, ale mam, bo lubię mieć bardzo :)

      Usuń
    3. Ha! Oglądałam wczoraj. Pomyślałam sobie, że może jednak :)

      Usuń
    4. Anonimowy15:12

      A ja ostatnio miałam silną potrzebę posiadania różu. No i mam.;)) Czerwone lubię oglądać:))

      A jeśli chodzi o zakupy, to tylko kosmetyczne. Zakupione produkty podziwiam dłuuuugo. Jestem 'zwierzęciem marketingowym' opakowanie ma znaczenie, duże.
      Agnieszka

      Usuń
  10. Codziennie maluję oczy, nie wyjdę z domu z 'gołym okiem' za nic na świecie ;) Kreska na powiece i tusz na rzęsach musi być. Nie stosuję natomiast żadnych podkładów, pudrów, różów i tym podobnych...no może jeszcze błyszczyk na usta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. to ja się wyłamię.
    nie mam parcia na makijaż.
    owszem, uważam, że wyglądam zdecydowanie korzystniej z niż bez (i to mimo że makijaż ograniczam do dobrego podkładu, tuszu i koniecznie pomadki), ale jakoś nie czuję potrzeby, żeby nakładać makijaż za każdym razem, gdy wychodzę z domu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm... wedle tej teorii powinnam mieć depresję od paru lat ;D maluję tylko rzęsy :) i wydawało mi się, że miałam do tej pory wiele dobrych dni... hm... czyżbym coś przegapiła? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bez makijażu mogę wyjść z psem na spacer lub do sklepu. W nim czuję się po prostu bezpieczniej, jakkolwiek głupio to zabrzmi :).

    P.S. Fajny niestandardowy blog. Będę tu zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Aha! I zdjęcia bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też czuję się dużo lepiej w makijażu. Ale muszę przyznać, że mam pecha do podkładów, strasznie ciężko jest mi dobrać ten idealny. No i nie mam obsesji malowania się nawet w domu, ale mam koleżankę, której nigdy nie widziałam bez, nawet nocując u niej w domu!
    W Polsce nie wyobrażałam sobie pójścia do pracy bez pomalowania się, tu w takim samym czuję się jak "dama lekkich obyczajów";))), prawie nikt się nie maluje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi kiedyś w drzwiach Przyjaciółka powiedziała "ojej, jak dziwnie. Nie masz dziś pomalowanych oczu!" :)

      Usuń
    2. Jak Cię poznała to nie było chyba najgorzej;)))))

      Usuń
    3. Myślę, że była po prostu nastawiona, że to ja otworzę drzwi :)

      Usuń
  16. Jeśli chodzi o doklejane rzęsy radziłabym udać się do sprawdzonej (poleconej) kosmetyczki, gdyż zabieg ten wykonany nieprawidłowo bywa bolesny.
    P.S. To pierwszy komentarz w moim życiu i nie bez powodu wędruje do Ciebie. Uwielbiam tu zaglądać. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja uwielbiam, kocham, mogłabym non stop... i jak chodzę do mojej ulubionej kosmetyczki przed "wielkimi" wyjściami to chcęć posiadania jej kuferków i walizek jest przeogromna...A co to za paleta na zdjęciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc nie wiem. Na zdjęciu moja sobotnia Panna Młoda, która sama się malowała do ślubu :)

      Usuń
    2. a dowiesz się?bo to moje klimaty ;)?

      Usuń
  18. Przez lata, od momentu pierwszych prob z kolorowymi kosmetykami nie wychodzilam z domu bez ciena na oku. Wyroslam z tego, i tak zdecydowanie mi lepiej :-) Teraz nie wyjde bez tuszu, i podkladu, ale to dlatego ze rzesy mam mierne i cere niestety wymagajaca poprawek. No i do tego delikatna szinka ochronna, bez tego ani rusz. Od niedawna bronzer, lub dobry roz.
    Chcialabym umiec robic kreske na powiece, ale jestem zbyt leniwa i niecierpliwa, niestety.
    No i wiadomo kolorowe paznokcie, najchetniej w roznych odcieniach czerwieni :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja muszę mieć kreskę.
      Bez kreski ani rusz :)

      Usuń
  19. Oj tak, a przy moich grubych oprawkach makijaż wydaje się być niezbędny. Delikatny, ale podkreślający buzię musi być, bo inaczej... znikam. No i o ile pewniej czuję się z podkreślonym okiem!

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak. Zgadzam się z tym. Dobry makijaż = dobry dzień :)
    Zapraszam do mnie
    http://klepka-pisze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. od dawna cieszą mnie tylko jedne zakupy... związane z motocyklem ;-)
    A makijaż? musi być dobry ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja mam tak samo :)) uwielbiam kupować kosmetyki. zarówno kolorowe jak i te do pielęgnacji. kocham żele pod prysznic i balsamy, głównie L'occitane... a z kolorówek- moje hity absolutne (polecone zresztą przez znajome charakteryzatorki) to face&body foundation by MAC i rozświetlacz we flamastrze Mary Kay (to jedyna rzecz, którą kupuję poza sklepem) są super :)ach! ale temat zarzuciłaś :))

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja dziś właśnie po takich niewielkich zakupach :)))

    OdpowiedzUsuń
  24. Może to wiek, ale ja ostatnio najbardziej się cieszę, jak się nie umaluję a wyglądam! :)
    dodam, że jestem fanką kolorowych kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
  25. jak umaluję usta to mam wrażenie, że mnie lepiej słychać...a jak umaluję oczy to...lepiej widzę :)
    I wtedy mnie samą lepiej widać, a może to wrażenie...;)
    Jedno jest pewne bez makijażu czuję się naga :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie również najbardziej cieszą te małe kosmetyczne duperele. Czasem lubię wejść do drogerii, żeby kupić sobie jakiś umilacz:)

    OdpowiedzUsuń