czwartek, 26 stycznia 2012

szkolenie

Przez 6 godzin mówię.
Umieram raz po raz, bo stoję w niebotycznie wysokich szpilkach.
Ludzie zadają pytania.
Na końcu brawa.

Są brawa – jest ok.

13 komentarzy:

  1. są szpilki jest impreza ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. są brawa - nogi mniej w szpilkach bolą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :)))
    To musi być strsznie fajnie!

    Ode mnie też wielkie brawa.
    To musiał być wspaniały wykłąd, szkoenie.
    Jeszcze te szpilki!

    OdpowiedzUsuń
  4. brawo! :) ja w szpilkach czuję, że żyję :p ale wole moje conversy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mam tak samo ;-) pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. 6 godzin testów z Sapa, jak napisałam, że skończyłam to przyszedł nowy...godzinne spotkanie z dostawcą, 2 godziny korków z dziećmi, którym się nie chce...a póżniej jeszcze e-learning po angielsku...i tylko mąż powiedział, że obiad dobry, braw nie było. chyba jestem zmęczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy09:47

      dobre chwile wyciskać jak cytrynę i zachować w pamięci na te ciężkie tygodnie, po których mamy ochotę "rzucać się po ścianach", że weekend nastał:))

      ps mam nadzieję, że nie obrazisz się, że w mej małej przestrzeni w sieci umieściłam dla mnie najpiękniejszy utwór L.Einaudi "Divenire"?
      joanna

      Usuń
  7. Ale dziś baluję firmowo :)taka rekompensata ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. no to gratulacje. ja nie znoszę wystąpień i staram się ich unikać jak ognia...

    OdpowiedzUsuń