niedziela, 15 kwietnia 2012

living room songs

Niespiesznie dopijam kawę i pozwalam, by włosy wyschły bez pomocy suszarki.
Jestem zachwycona tymi utworami.

Ólafur Arnalds, Living Room Songs

17 komentarzy:

  1. Anonimowy12:19

    a ścieżkę dźwiękową z filmu Another Happy Day słyszałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, ale jak zachęcił mnie zwiastun!

      Usuń
  2. Jakoś nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Ólafur komponuje muzykę dokładnie na taką pogodę jak dziś :) Wydaje mi się również, że na Jego muzykę trzeba mieć czas... niedzielne niespieszne popołudnie jest wprost dla niej stworzone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, trzeba mieć czas :)

      Usuń
  3. można w tej muzyce tonąć, wlewać ją do żył. niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi jest smutno jak tego słucham. A może to dziś tylko?

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię rzeczy, które polecasz. bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się :)

      Usuń
    2. ju!ż nawet mam własną płytę :) dzięki!

      Usuń
  6. Anonimowy22:18

    Utwór nr6. Bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Od razu wpadłam na trop islandzkich korzeni, przez skojarzenie z Sigur Ros. I nie myliłam się! Nie miałam pojęcia o istnieniu tej muzyki, ale lepiej poznać późno niż wcale. Dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy22:49

    Uwielbiam!
    :)
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń