poniedziałek, 30 lipca 2012

kindle

Obawiam się, że świat zmierza donikąd – rozważam zakup Kindle.



www.amazon.com

72 komentarze:

  1. jeśli kupisz przede mną (co jest bardzo prawdopodobne :)) to wiedz, że będę pierwszą zazdroszczącą! PS zakupu Kindle nie rozważają chyba tylko Ci, którzy nie mieli go w ręce i niczego na nim nie czytali. wszyscy inni szybko wsiąkają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie rozważałam, aż nie wzięłam jednego takiego do ręki.
      Poza tym, mam przypuszczenie, że może to być alternatywa na moją chorobę lokomocyjną.
      Nie wiem, nie wiem ...

      :)

      Usuń
    2. Na czym opiera się Twoje przypuszczenie? Mam okropną chorobę lokomocyjną, kiedy tylko chcę coś przeczytać w czasie jazdy.... Więc jeśli Kindle mógłby temu położyć kres, jestem na tak ;)

      Usuń
    3. Zdarza mi się czytać coś z telefonu. I daję radę, choć moja choroba lokomocyjna zdaje się być w dość zaawansowanym stadium.

      Mimo to próbuję czytać książki, bo jeżdżąc codziennie zwyczajnie szkoda mi czasu, ale jest to trudne.

      Usuń
    4. Też zazdroszczę mojemu mężowi, że bez trudu potrafi czytać nawet w najgorszych warunkach. Ja daję radę tylko w pociągach:)

      Usuń
  2. Nie obawiaj się. Dopóki ludzie czytają coś więcej, niż opisy na FB czy program tv - świat nie zginie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja zawsze byłam zdania, że książka to książka.

      Usuń
    2. A słowa to słowa.
      Można przeczytać coś głębokiego na murze, a durnego w książce.

      Usuń
    3. Natalia :) bardzo mi się podoba to co napisałaś ;).

      Usuń
  3. To dobry wybór. Powiem więcej: jedynie słuszny w kurczącym się świecie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W posiadaniu Kindle’a jest Mój Mężczyzna, ciągle próbuje przekonać mnie na przejście na „złą stronę mocy”. Jest zachwycony Kindlem i Amazonem. I ja co raz bardziej jestem za zakupem, przekonała mnie do tego ostatnia podróż do rodzinnego domu, kiedy do torby zapakowałam 4szt. opasłych książek. Kolejnym plusem jest sama firma Amazon, która umożliwia zakup książek w bardzo przystępnej cenie np.w oryginalnym języku. I okładki na Kindle’a są magiczne, tak aby cieszyć oczy!:)

    Zielone-buty nic nie zastąpi zapachu książki i jej szeleszczących kartek, ale jakże Kindle może ułatwić nam zabranie przeróżnych historii tam dokąd zmierzamy!

    Przekonując Ciebie, przekonałam siebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie nie sprawdziło się czytanie e-booków na laptopie, więc pewnie byłoby to samo tutaj, choć pewnie możliwość trzymania w ręku robi różnicę.

    Summa summarum słowo drukowane wciąż numer jeden:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale! :)
      Koniecznie musisz zobaczyć jak wygląda tekst na Kindle. Ja byłam bardzo zaskoczona.

      Usuń
    2. dokładnie, wyświetlacza na Kindle'u nie można w żaden sposób porównać do ekranu komputera czy tabletu!

      uciekam, bo będę zbijała każdy argument:) zajrzę wieczorem aby sprawdzić jak przedstawia się bilans :)

      :) dobrego dnia!

      Usuń
    3. Jak tylko będę miała okazję opuścić ten busz;)) Co nie nastąpi tak szybko niestety;)

      Lubię być zaskakiwana;))

      Usuń
  6. I ja nieufnie podchodzę do tego tematu
    Ale chyba bardziej z tego względu, że książek w sieci musiałabym szukać a nie w księgarni czy bibliotece, że o antykwariatach nie wspomnę. I że pewnie rzadziej miałabym okazję zgadywać jaki tytuł kryje się pod papierem prezentowym.
    A czytanie to już przygoda niezależna od okoliczności wiec może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo, ja też rozważam kupienia Kindla. Z jednego prostego powodu. Nie stać mnie na kupowanie książek, do których raczej nie wrócę (kryminały, romansidła), więc wolę raz zainwestować na czytnik:) A "ambitną" literaturę będę kupować papierową i rozkoszować się zapachem papieru;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z Natalią... poza tym, w dzisiejszych czasach czytanie na czymkolwiek to już coś... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. byłam mocno zaskoczona właśnie wyglądem tekstu. czyta się go jak papierową książkę, w ogóle nie bolą oczy a słońce nie przeszkadza w żaden sposób.
    poza tym przemawia za mną argument oszczędności miejsca.
    u mnie to nie lada problem, biorąc pod uwagę, iz oboje z mężem znosimy ich sporą ilość i trudno się z nimi rozstajemy.

    jest jednak jeden, wielki minus.

    one nie pachną...

    a ja - przyznam sie do tego - w ą c h a m k s i ą ż k i.

    ot, co !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, ja też je wącham! :)

      Usuń
  10. Ja próbowałam się znim oswoić... Nie udało się :(

    OdpowiedzUsuń
  11. o właśnie. też długo chodził za mną ten szalony pomysł, ale na razie jedyny argument, który mnie przekonuje (niewystarczająco widać;) to fakt, że mogłabym zabrać na wakacje więcej książek i nie martwić się o nadbagaż... no ale w końcu ile razy w roku jeżdżę na wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi gruba książka w drodze do pracy, raz po raz, zaczyna ciążyć.

      Usuń
    2. No wlasnie, mam ten sam problem, i to jest w sumie jedyny punkt gdzie bezsprzecznie wygralby Kindle...Hmmm... moze jednak warto byloby sie zastanowic :-)

      Usuń
    3. Niby nic, prawda?
      Ale jeśli do takiej torebki dorzucisz wszystko inne (wodę, śniadanie, parasolkę, notes i całą resztę) nagle zaczyna robić się ciężko.

      Usuń
    4. obecnie sama jeżdżę do pracy, ale niedługo będę przesiadała się na autobusy i masz rację, że wtedy znów mogę zacząć myśleć o kindlu. szczególnie, że nieustannie cierpię na syndrom za ciężkiej torebki ;)

      Usuń
    5. Ja jezdze codziennie sporo metrem, wiec zawsze cos ze soba tacham do czytania. Bardzo mnie denerwuje ze do jednej z moich ulubionych torebek "przez glowe" nie miesci sie tak duzo jakbym chciala, no i niestety ksiazki sie niszcza.. nawet jezeli sa jakos zapakowane...
      Dlatego naprawde bede sie zastanawiac nad zakupem :-)

      Usuń
    6. Ja też pakuję książki do torebki :)

      Usuń
  12. Sama posiadam Kindle Amazon 4 - no cóż - prawda jest taka, że czytnik ebook jest naprawdę wygodny. Można go wszędzie zabrać, nie zajmuje dużo miejsca i nie trzeba dźwigać opasłej księgi w torebce. To wcale nie jest 'ciemna strona mocy'. Ja, ze swej stron, polecam, a muszę przyznać, że też potrzebowałam wiele czasu, by się do niego przekonać. Wypróbuj! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz bardziej zaczyna mi przeszkadzać właśnie to dźwiganie.

      Usuń
    2. Mnie też to najbardziej przeszkadzało, bo kiedy jeździłam na zjazdy (studiuję zaocznie) pociągiem, którym podróż trwała blisko 2h, to zawsze zabierałam ze sobą 'coś do poczytania' i niestety, ale noszenie tej ciężkiej książki w torbie przez cały dzień wykładów, było męczące. Teraz nie muszę obciążać sobie ramienia. Dodatkowym plusem jest wyświetlacz - nie odbija promieni słonecznych, co naprawdę ułatwia czytanie.
      Pewnie obie dobrze wiemy, że ebook nie zastąpi prawdziwej książki jednakże czasami ułatwia nam chwilę przyjemności z lekturą. :)

      Usuń
  13. Ja caly czas sie opieram elektronicznym ksiazkom, przynajmniej tutaj chce pozostac tradycjonalistka i wspierac slowo pisane.
    Zobaczymy na ile starczy mi jeszcze zapalu, ale poki co w weekend kupilam 4 nowe papierowe ksiazki :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pan M. dostaliśmy mnie kindle na Święta, a po tygodniu powiedził: "gdybyś mnie zapytałaczy chcę kindle to powiedziałbym, że nie chcę, a tymczasem jest to genialne urządzenie!". Muszę wreszcie napisać o nim u siebie

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja ma touch od niedawna i jest rzecz dla mnie ważniejsza w torebce od telefonu ! Nie wiem jak tak szybko mną zawładnął wszędzie można czytać i to wszystko i już nie dziele książek na nadające się do torebki i takie do domu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam książki "do torebki".
      A nie lubię. Niezależnie od tego jak się staram po kilku tygodnia wyciągam je i widzę jak są zniszczone.

      Usuń
  16. 1. Jak z rozmową przez telefon - nie zastąpi rozmowy w cztery oczy, ale czasem się przydaje.
    2. Jak na elektronikę, wydaje się być całkiem analogowy ;).
    3. Mnie nie kręci, ale brat ma i chwali.
    4. Świat i bez tego zmierza do nikąd.

    OdpowiedzUsuń
  17. ja najpierw uszyłam kilka etui z filcu na kindla a dopiero później dowiedziałam się co to jest :)
    też się zastanawiałam nad kupnem, ale chyba ipad bardziej by się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! :)
      I kto wie czy mi taki nie będzie potrzebny.

      Usuń
  18. za bardzo lubię zapach książek- nowych, czy starych- to część ceremonii: zanim zaczynam czytać- wącham.
    Jestem technologiczną gadżeciarą, ale kindle... raczej nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, jedno nie wyklucza drugiego.
      Książki w domu, Kindle w torebce.

      Usuń
  19. ja też wącham, macam, dotykam, kartkuję....z kindlem byłoby ciężko. jedyne m-ce, w którym widze jego zastosowanie to urlop...

    OdpowiedzUsuń
  20. Kupilem Kindle Touch trzy miesięce temu i bardzo sie z tego powodu cieszę - czytanie książek to czysta przyjemność w ten sposób. Zawsze i wszedzie, a dodatkowa usluga Instapaper dzięki której nadrabiam odlozone na pozniej artykuly z internetu. Zawsze o 6 rano dostaje nowe toteż przy śniadaniu zastepuje mi tez gazety :) polecam Touch'a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie, nie, nie :)
      W domu musi być książka i gazeta. Co innego w torebce.

      Usuń
  21. 3 lata zmagalam sie z kupic czy nie kupic. Argumentow i kontrargumentow bylo wiele. Zdecydowalam sie. I dalej polecam. Nie zaluje.

    OdpowiedzUsuń
  22. Dostalam dawno temu jeszcze to biale kindle i naprawde polecam. Jeden z najbardziej trafionych i najprzydatniejszych prezentow jakie kiedykolwiek dostalam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam-kupiłam na e-bay rok temu. Polecam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  24. http://pinterest.com/pin/265853184223922403/
    Fear not!
    U.

    OdpowiedzUsuń
  25. Przymierzam się do kupna. Jednak boję się stracić to 'coś' gdy ma się w dłoni papierową książkę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja byłam bardzo przeciwna jak mój M. chciał kupić, a teraz Kindle stał się mój! Zakochałam się w tym urządzeniu od pierwszego zaczytania:-))) Teraz na tygodniowym urlopie przeczytałam 5 książek na kindlu i w ogóle nie miałam wrażenia, że nie miałam tych książek fizycznie ze sobą:)Torba lżejsza, portfel grubszy:-) polecam!super sprawa:-) choć wiadomo...książka to książka...

    OdpowiedzUsuń
  27. mam kindla od roku i go uwielbiam, zwlaszcza przy moim trybie zycia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Czasem mam wrażenie, że ten świat staje się za bardzo zelektronizowany... a kiedyś przecież żyło się bez tego wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  29. zapierałam się rękami i nogami. teraz też rozważam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Anonimowy08:32

    Ja też myślałam jakiś czas temu, że NIGDY. A teraz....hmmmm....zastanawiam się, który model Kindle'a wybrać. Takie czasy... :-)
    Lexie

    OdpowiedzUsuń
  31. Anonimowy08:51

    Myślę, że ten wywiad jest idealnym podsumowaniem

    http://wyborcza.pl/1,75475,11310088,Bauman__E_bookom_nie_da_sie_zaginac_rogow.html

    (też uwielbiam podkreślać, zaznaczać co ciekawsze zdania, i to jest dla mnie największy minus)

    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nigdy nie podkreślam, nie zaginam.

      Usuń
    2. ale na Kindle'u jest opcja zaznaczania, a nawet robienia notatek do zaznaczonego fragmentu :):):)
      Kindle'a należy dobrze poznać, żeby go polubić!:)

      Usuń
    3. Anonimowy10:23

      Ja niestety często "niszczę" w ten sposób książki (na szczęście tylko swoje), choć robię to delikatnie ołówkiem, ale jednak. Jak do tej pory nie znalazłam lepszego sposobu na wracanie do ulubionych fragmentów (kiedyś były to jeszcze małe magnesowe zakładki, ale niestety często się gubiły, no i musiałabym mieć ich ogromne stosy:).
      I też nie zaginam.
      t.

      Usuń
    4. Anonimowy10:33

      Kocia - o, tego nie wiedziałam (te notatki szczególnie mnie zainteresowały!). Kindle'a miałam w ręku może dwa razy, stąd moja niewiedza :)
      t.

      Usuń
  32. W sumie chodzi o to, żeby czytać.
    Ja na ekranie nie potrafię (skanuję tekst wzrokiem bez jego zrozumienia), ale jeśli dajesz radę - to czemu nie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Kupować w ciemno :) ja mam Kindle Touch i jest świetny. Tylko obowiązkowo okładkę do niego (niekoniecznie oryginalną Amazonu, ale polecam znaleźć dopasowaną do modelu - ja kupiłem sobie jedną z Tuff-Luv http://tuff-luv.com/).

    Aha, i nie daj się nabrać na żadne okładki z lampką - to jest nic nie warte. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zdecydowanie ksiazka :) Jej zapach i przewracanie kartkami :) Bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jedno nie wyklucza drugiego :)

      Usuń
  35. miałam..i wlasnie sie z nim zegnam. I tez sobie wmawialam, ze malo miejsca zajmuje, ze super ekran, ze tyle ksiazek pomiesci...Ale lezal biedaczek w domu, a ja ciagle kupowalam prawdziwe ksiazki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, a może chcesz sprzedać? :)

      Usuń
  36. też kiedyś myślałam, że tylko czytanie -prawdziwej książki- daje satysfakcję. Ze zgrozą zaczełam używać nowego prezentu jakim okazał się Kindle właśnie...dziś nie umiem się od niego oderwać. Czytanie nigdy nie było takie proste...koniec z pozaginanymi rogami!: ) No i czyta się dużo szybciej niż papierową produkcję...

    OdpowiedzUsuń