wtorek, 5 czerwca 2012

the weather

Nie lubię narzekania na pogodę.
Jednak w obliczu czerwca, płaszcza i włączonego ogrzewania nie mogę oprzeć się wrażeniu, że coś poszło nie tak.

28 komentarzy:

  1. Zdecydowanie poszło nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  2. jak co roku :) w temacie maja i czerwca, naprawdę niewiele się u nas pogodowo zmienia. taki urok - szykuj się na wrzesień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam identyczną sukienkę! jednak nie miałam okazji jeszcze jej założyć:)

      Usuń
  3. a ja jestem zdana na spółdzielnie, wiec marznę ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Al - ja jestem zdana na męża i też marznę ;) Stwierdził, że woli mnie ciałem ogrzać , niż piec załadować ;)

      Usuń
    2. a ma czym grzać ?

      Usuń
  4. Ale za to końcem kwietnia i początkiem maja było 30 stopni! Przynajmniej na Podkarpaciu:) Wiem, bo akurat byliśmy z mężem w Polsce i nie mogliśmy wyjść z podziwu i szoku, że jest aż tak ciepło! Pocieszam, że w Danii obecnie pogoda identyczna i grzejnik też włączony...

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też marznę jak cholercia! a już było tak pięknie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Marznę i ja! I na dodatek dziś ciągle musze gdzieś wychodzić - a to do przychodni po wyniki badań, a to za chwilę do lekarza.... a tu ciągle pada!!!! :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację! COŚ poszło nie tak! Czerwiec i te marne parę stopni i deszcz?!

    OdpowiedzUsuń
  8. napiszmy zazalenie na pogode-ma byc lato a nie jesien!

    OdpowiedzUsuń
  9. i u mnie grzejnik wlaczony;-) ale ja grzeje prawie non stop....W Dublinie dni slonecznych i naprawde cieplych jest bardzo niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  10. i u mnie grzejnik wlaczony;-) ale ja grzeje prawie non stop....W Dublinie dni slonecznych i naprawde cieplych jest bardzo niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, wyjątkowo kiepsko zaczął się ten czerwiec.
    Wróciłam dziś przemoknięta do domu.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja też nie lubię narzekania na pogodę...

    OdpowiedzUsuń
  13. najlepsze narzekania na pogodę jakie czytałam:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgadzam się z Delie :) bo ja też nie znoszę narzekania, ogólnie :) a ludzie tak lubią, kiedy jest szaro, to jest sennie i źle się pracuje, a kiedy pogodnie, to szkoda, bo w biurze trzeba siedzieć... i wiecznie źle...

    Do szarej pogody polecam kawę :) najlepsza pogoda na kawę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. i jeszcze pada, wprawdzie kwiaty na balkonie rosną, ale co z tego jak nie można siedząc na nim ich oglądac...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zawsze podobały mi się kobiety w długich sukniach i spódnicach. Jakoś tak mam skojarzenie z kobietą, która rzeczywiście umie się dobrze ubrać. Choć nigdy tak owej nie miałam. Może przyjdzie czas...

    I dołączam się do mobilizacji filmikowej ;)
    Albo chociaż zdjęcie fryzury od tyłu.
    Ostatnio 3 takie na prawdę świetne pokazałaś. Tą z Barcelony, z poprzedniego postu i tą, którą zrobiłaś z połączenia dwóch... ;)
    Czekam i życzę słońca :)
    Choć mi i tak teraz wszystko jedna, jak cały dzień przy biurku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem wielką fanką długich spódnic i sukienek. Naprawdę lubię :)

      Usuń
  17. pogoda jaka by nie była zawsze jest zła - że śnieg, że mróz, że deszcz, że upał.A jak nie ma śniegu to "gdzie ta zima", "święta muszą być białe", jak deszczu-"wszystko wyschnięte na wiór", jak upału "co to za lato?", chociaż jak jest to "ale patelnia" itp.
    Ja lubię i cenię sobie nieprzewidywalność pogody, to że jeszcze ona jest niezależna od "chciejstwa" ludzi, że uczy trochę pokory, że nie wszystko jest tak jak sobie wymarzyli poukładane człowieczki, w ich poukładanym świecie...
    Chociaż jak świeci słońce jakoś łatwiej żyć-to niepodważalne...
    A! no i mój ulubienic - pogoda jako temat "wypełniacz" jak nie ma o czym, to zawsze można o pogodzie ;) na przystankach autobusowych, w komunikacji miejskiej, a zwłaszcza kiedy zapada (jak mawiał osioł ze "Shreka") taka niezręczna cisza.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda.
      Choć przyznam się szczerzę, że sama łapię się na tym, że używam pogody jako "wypełniacza". Zgroza.

      Usuń
    2. No niestety ja też, mimo że staram się tego unikać, bo męczą mnie takie rozmowy "zapchajdziury". Najczęściej z ludźmi, których znam, ale tylko z widzenia, a przyjdzie mi z nimi spędzić dłuższą chwilę sam na sam, np. w autobusie i nie ma gdzie uciec :D.
      Tym bardziej doceniam tych, którzy mimo, że dopiero poznani są na tyle otwarci i bez zahamowań, że rozmawia się z nimi z przyjemnością, bo żeby rozmawiać nie muszą narzekać.

      Usuń
  18. Hej, ja tu pierwszy raz i tak, zdecydowanie cos poszlo nie tak. A ja juz swietowalam lato...

    OdpowiedzUsuń
  19. Oh, lubię Twoje zdjęcia - od razu zrobiło mi się ciepło, wakacyjnie i spokojnie :)

    OdpowiedzUsuń