sobota, 25 lutego 2012

library

W mojej lokalnej bibliotece wprowadzono system komputerowy. Świat zmierza donikąd.

Na szczęście, na skutek pomyłki, Pani zostawiła mi na karcie panieńskie nazwisko.

16 komentarzy:

  1. To ja główna spamerka ;) Jak studiowalam w DE to korzystałam z biblioteki z komputerowym systemem, który np. umożliwiał rezerwowanie wypożyczonych przez kogoś innego ksiązek...wtedy ten któś dostawał maila z przypominajka, że ma ją oddać w terminie, bo ktoś inny czeka, a przelużać książki też można bylo mailowo, 6 lat temu byłam zafascynowana, z resztą chyba do tej pory trochę jeszcze jestem, albo nawet bardzo kiedy pani z biblioteki wmawia mi, że nie oddałam jakieśtam książki, którą wiem, że oddałam, a jej się na karteczce nie zgadza...
    ps. ja na panieńskie nazwisko ciągle umawiam się do fryzjera i krawcowej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie w ogóle nie o to chodzi, spamerko :)
      Na studiach system komputerowy był rzeczą normalną (i bardzo ułatwiającą życie), ale żeby w moim małym miasteczku? Na cholerę?
      W moim małym miasteczku świetne sprawdzały się pożółkłe kartki wkładane w książki.

      PS Ja mam podwójne nazwisko (zaważyły względy ideologiczne, nie praktyczne). Używam sobie wedle upodobania. W bibliotece zawsze używam nie tylko panieńskiego nazwiska, ale także adresu zamieszkania nieaktualnego od jakiś 8 lat. Z sentymentu :)

      Usuń
    2. Ja mam jedną taką jędzowatą panią w bibliotece, co to zawsze utyskuje, że nie ma systemu komputerowego...na pewno Pani Zdzisi, co to romanse tylko wypożycza by był potrzebny...no i zawsze mówi,że akurat na wypożyczone przeze mnie książki czekają CZYTELNICY...
      Za to w drugiej bibliotece mam ksiązki spod lady, zamawiane na telefon :)
      Pozdrawiam
      Niestrudzona Spamerka

      Usuń
  2. primo: masz rację - brak karteczek ! - świat zmierza donikąd ! Z tego wszystkiego popełniłam wpis inspirowany Twoim przeżyciem ;)
    secundo: patrzę i oczom nie wierzę - to chyba najdłuższe komentarze jakie Tu mogłam zaobserwować :)
    Dobrego wieczoru !!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Być czyjąś inspiracją - to dopiero jest coś!

      Usuń
    2. A teraz już jesteś inspiracją podwójną! Bo po Waszych weekendowych wpisach też postanowiłam napisać coś na związany z nimi temat!

      Usuń
  3. Ja z sentymentem wspominam karty biblioteczne w zielonych plastikowych koszulkach, w które pani bibliotekarka wkładała karty książek i wpisywała daty wypożyczeń. To była frajda!

    OdpowiedzUsuń
  4. te karty były podniszczone i miały taki specyficzny zapach.. ach!och! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy23:26

    Zowa:
    Kiedyś w dużym mieście, w duuuużej bibliotece zamówiłam książki do przejrzenia "na miejscu". Czekam, czekam,.... nic. Podchodzę do konsoli i pytam czy jest problem z zamówionymi przeze mnie książkami....Pani sprawdza...i mówi że niestety nie może ich wydać gdyż ma je... i tu wymienia moje imię i nazwisko. Powiedziałam że to niemożliwe bo to ja, Pani powiedziała że widocznie są dwie osoby o tych danych...Rozmowa potoczyła się dalej....Pani była nieustępliwa i..poszłam sobie..

    OdpowiedzUsuń
  6. A my konsekwentnie razem z nim, płacąc np. horrrendalne ceny za telefony tylko dlatego, że są ładne. Cholera. Pozazdrościłem Ci tego iPhone'a i sam sobie też muszę w końcu sprawić, ale to we Francji. Polską gospodarkę napędzałem w czasach Pewexów, kiedy wiedziałem, że rzeczy tam kupione będą służyć mi naprawdę :P

    Tym samym, do zobaczyska gdzieś tam w drodze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy17:43

    szpanujemy na blogach i w ogóle w życiu coraz to nowszymi gadżatami, a biblioteki mają być dalej zapyziałe, z "klimatycznymi" zapleśniałymi kartami? Mnie się podoba postęp bibliotek, bardzo!
    Pozdrawiam, Bibliotekarka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I to się nazywa głos kogoś z branży.
      Pozdrawiam i ja :)

      Usuń
    2. Nie wiem, czy faktycznie szpanujemy, czy może bardziej nie mamy wyjścia. Życie bez telefonu komórkowego wydaje się być tak samo niemożliwe co niebezpieczne. A że nie można już kupić najzwyklejszej Nokijki? No cóż, to chyba bardziej znak naszych niż wybór czasów.

      Myślę, że małe biblioteki ze starymi kartami włożonymi w książki to trochę tęsknota za tym, co było. I za tym, co, najpewniej, już nie wróci.

      Usuń
  8. Z jednej strony szpanujemy a z drugiej pewnie nie mamy wyjścia.... Oczywiście, że tęsknota za czymś co już nie wróci a co mnie kojarzy się z najpiękniejszym czasem w moim życiu....

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale są za to telefony dla seniorów, które przypominają bardzo stare Nokie ;)

    OdpowiedzUsuń