środa, 12 grudnia 2012

winter wonderland (?)

W dzień, w który, wyjątkowo, nie zabieram ze sobą kubka pełnego gorącej herbaty spóźnia się mój autobus. 20 minut przestępuję z nogi na nogę. Czekam. Marznę.

Choć, tak po prawdzie, nie jestem zaskoczona.

12 komentarzy:

  1. złośliwość losu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Następnym razem na pewno kubka nie zapomnisz..;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie o zapominanie chodziło. Pamiętałam.
      Po prostu już nie miałam jak go zabrać.

      Usuń
  3. coś w tym jest...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny kubek :)

    Okulary wybrane. Bardzo miła pani optyk pomogła, doradziła. Kontrastowe nie sprawdziły się. Wybór padł więc na delikatne, z oprawką tylko w górnej części.
    Jutro odbieram ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdza się więc teoria mówiąca o tym, że zawsze trzeba przymierzyć :)

      Usuń
    2. Zdecydowanie :)

      Usuń
  5. 20 minut na przystanku, skąd ja to znaaam ...

    OdpowiedzUsuń
  6. ja z takim kubkiem paraduję w pracy :)
    A Ciebie zapraszam na ciasteczkową akcję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy12:56

    a ja spacerkiem do pracy, 10 minut, oszronione rzęsy i skrzypiący śnieg pod nogami, zima brr
    miłego dnia zielony-butku:)
    joanna

    OdpowiedzUsuń
  8. Rita21:01

    Biznes-woman jezdzi autobusem?

    OdpowiedzUsuń