piątek, 25 lutego 2011

i'm done

Dopijam kieliszek Martini i oficjalnie postanawiam, że kończę z byciem miłą dla mojej teściowej.

12 komentarzy:

  1. Delie - no coś Ty, nie żartuj tu sobie. Ja jestem naprawdę *********.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale tylko po martnini ?? Czy bez też??

    OdpowiedzUsuń
  3. i dobrze:) ja oficjalnie postanowiłam przestać być miłą dla mojej pseudo-przyjaciółki - która staje się powoli ulubienicą mojej teściowej i... za wszelką cenę chce zostać jej synową_ a niech się nawzajem zasłodzą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak trzymaj... nie można być miłym na siłę... też to ostatnio zrozumiałam... Trzymam kciuki za trwanie w postanowieniu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. J - bez też. Dziś Martini było tylko na uspokojenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. i dobrze, nic na siłę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. 9 lat byłam miła :) Ostatnie 4 wcale i wogóle za tym nie tęsknię.

    Miłego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy10:15

    Nigdy nie rozumiałem stereotypu 'teściowej' do czasu jak moja niedoszła szuka teraz okazji, żeby zabić mnie wzrokiem niczym bohaterowie kreskówek. Dlatego też w tej nierównej walce jestem z Tobą ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sam-Wiesz-Kto - Twoja niedoszła zabija nie tylko Ciebie, ale i resztę Twojej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie żartuję. Podobało mi się ujęcie myśli w słowa:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ŚWIEKROM (to słowo, które naprawdę je uwiera ;), ale przecież nie każdy może być teściową) bycie miłą z zasady nie koniecznie się należy. Przećwiczone przez niemal dekadę. Nie warto się spinać. Trzymaj się! pzdr. A.

    OdpowiedzUsuń