piątek, 7 czerwca 2013

John

Podczas kolacji opowiada mi o swoim życiu.
Szczerze, choć przecież się nie znamy.

Mówi o pierwszej żonie, romansie, córce, której nie widział przez 16 lat i wnuku, którego nie zna.

Nie ma w tym patosu. Ani smutku. Jest refleksja.
I świadomość konsekwencji, jakie trzeba ponieść.

John, South Africa, 65 years old

12 komentarzy:

  1. Czyli jednak sprawdza się, że łatwiej czasami wygadać się komuś obcemu...
    Zapraszam do mnie
    http://cinderella-cindi.blogspot.com/
    Pozdrawiam serdecznie Basia z Piekar

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem to dziwne że człowieka nie znamy a chcemy bardzo opowiedzieć mu całą historię...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, latwiej opowiedziec nieznajomemu. Wygadac wyplakac i lzej na duszy sie robi. Ale bez zaufania nie ma rozmowy, zaufal Tobie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Znana prawda - zawsze lepiej się wygadać komuś obcemu. Nawet komentarz od takiej osoby będzie bardziej szczery niż od znajomego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo czasami najłatwiej rozmawiać o ważnych sprawach z kimś, kogo nie znamy...wystarczy trafić na właściwą osobę.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Świadomość konsekwencji jakie trzeba ponieść" i spokój to coś co mi imponuje, bo błędy popełniamy, tak po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak to już jest z ludźmi, czasami po prostu muszą się wygadać. To całkiem naturalne. Nie ma w tym nic dziwnego, tak jesteśmy skonstruowani, a że najlepiej się rozmawia z obcym, to rzecz jasna. Obcy nam nie zaszkodzi, nawet jak wygada :)

    OdpowiedzUsuń
  8. lubie takie rozmowy z kims nie do konca znajomym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tez, ich pierwsza reakcja jest najlepszym podsumowaniem naszej historii

      Nie wydaje mi sie, ze chodzi tu o zaufanie, a raczej o poczucie anonimowosci pomimo kontaktu twarza w twarz

      Usuń
  9. Anonimowy22:25

    A co byś powiedziała na pomysł ''zielone buty na rowerze''?
    Justyna z Białegostoku

    OdpowiedzUsuń
  10. hmmm kilka słów, zdań, a wywołało jakoś we mnie głęboką refleksję...

    OdpowiedzUsuń