piątek, 12 lipca 2013

one of a kind

Siedzę w sukience i szpilkach. W McDonald's.
Kilkaset kilometrów dalej, podczas najważniejszego spotkania na świecie, ktoś przerzuca slajdy mojej prezentacji.
Ja omawiam ją przez telefon.

Pojechałam nie do tego Kostrzyna.
Tylko ja! Tylko ja mogę zrobić coś takiego.

66 komentarzy:

  1. Znowu ??
    To nie Ty chcialas pojechac do inneog Ustronia?? :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy prawie pojechałam. Zorientowałam się w ostatniej chwili.
      Do Tarnowa.

      Usuń
    2. Aaaa faktycznie, do Tarnowa :-)
      A teraz pojechalas do samego Kostrzyna ?
      Zawsz ejakas przygoda musi byc ;-)

      Usuń
    3. Do samego. Tak bardzo, że aż pytałam miejscowych o drogę!

      Usuń
  2. Wydajesz się osobą, która ma wiele na głowie. I w tym całym zamieszaniu jeszcze kiełkują myśli o czymś nowym. PODZIWIAM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, jak widać, różnie to wychodzi ...

      Usuń
  3. hahah Maaaam tak saaamo jak Tyyyy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz!
      A ja tu myślę, żem wyjątkowa :)

      Usuń
  4. Ja kiedys rodzica sprawdzalam dojazd tak ze zamiast na wschod polski wyslalabym ich na zachod a podroz wydluzyla o jakies 4h. Naszczescie sprawdzilam jeszcze raz dokladnie i sie zorientowalam ;) a sama kiedys juz pojechalam z kolezanka pociagiem w przeciwnym kierunku naszczescie tylko 3 stacje...

    OdpowiedzUsuń
  5. Tez jestem taka! Zawsze pod prad!!! Dobrze, ze sa telefony:-)))))!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to jakieś pocieszenie. Choć w tym przypadku raczej marne.

      Usuń
  6. :-D Niesamowite! Jak w filmie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Będziesz miała co wspominać i opowiadać :) Tak na prawdę to ciekawa historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to jakaś przygoda :)

      Usuń
  8. oby się dobrze skończyło:) trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyszło najgorzej, dziękuję.

      Usuń
  9. ;) nie Twoja wina, że się nazwy zdublowały ;), a serio to ostatnio dwie osoby opowiadały mi o takich wpadkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i zapomniałam ostatnio dodać, że przeogromnie podoba mi się Twój baner ;):):)

      Usuń
    2. Prawda? (Nazwy.)
      Jakoś nigdy nigdy nie wspomniał mi o tym drugim. Nigdy nie wyszło to w żadnej rozmowie! :)

      Usuń
  10. :))) Oby dobrze się skończyło :) Urocze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że co proszę? Że jakie? :)

      Usuń
  11. Nic to, nic. I nie tylko Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jakieś pocieszenie.

      Usuń
  12. Klasyka! :)
    Ja ostatnio szukałam kościoła w pewnym włoskim mieście. Był przy placu o tej samej nazwie, ale 17 km dalej. Zdążyłam, wchodząc na dokładnie w momencie wymiany obraczek. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  13. mial byc ten nad Odra? Mam nadzieje, ze prezentacja komentowana online sie udala. Ja mialam podobna przygode poniewaz przegapilam samolot siedzac przy Gate A2 w momencie kiedy to bylo moje miejsce w samolocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miał być ten pod Poznaniem.
      O kurczę, Twoja historia też niezła.

      Wyszło nieźle. Ponoć byli zachwyceni tym, że można tak z McDonald's. Usłyszałam nawet, że w sumie dobrze wyszło, bo teraz wiadomo, że jesteśmy poważnym (!) partnerem, który jest w stanie wybrnąć z każdej sytuacji.

      Ja bym nie rozmawiała z kobietą, która chce być uważana za profesjonalistkę, jednak sprawdzenie kodu pocztowego jest zbyt trudne. I w efekcie nie pojawia się na najważniejszym spotkaniu ever.

      Usuń
  14. znowu? ;) jesteś the best! :D
    I tak podziwiam, że wybierasz się w Polskę sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego podziwiać.
      Jak widać średnio mi to wychodzi.

      Usuń
  15. To sytuacja z moich najgorszych snów;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż. Mi już nigdy więcej to się nie przydarzy. Jestem pewna.

      Usuń
  16. Ojej. A już myślałam, że tego typu 'przygody' w podróżach mogą zdarzyć się tylko mnie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zupełnie jakbym słyszała historię opowiedzianą przez moją siostrę ;-)
    Kilka lat temu jak podróżowałam z mężem po Chorwacji na wyspie Krk zaczępili nas Polacy
    i pytali się czy jeszcze daleko do Parku Krka...
    a było nawet bardzo daleko, bo to zupełnie inne miejsca, jedna literka więcej i tyle zamieszania!

    OdpowiedzUsuń
  18. upsss..

    ale prezentacja się spodobała i udała mam nadzieję!

    A z podobnych historii, byli tacy co kiedyś pojechali na woodstock na lotnisko do Żor (śląsk) a nie do Żar i to wcale nie GPS ich wprowadził w błąd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było najgorzej.

      Mnie nawigacja te doprowadziła bezbłędnie! Było i miasto, i ulica. A że wszystko nie w tym mieście, to już moja wina.

      Usuń
  19. Mam nadzieję, że bezpiecznie wróciłaś do domu :).
    Najważniejsze?
    Jestem pewna, że prezentacja zapisze się słuchaczom w pamięci.
    Dobrze poszło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie było jakoś tragicznie ...

      Wróciłam. Choć dopiero w samochodzie ogarnęła mnie fala wściekłości.

      Usuń
  20. Haha, o boże :D współczuję. Ale mam nadzieję, że mimo to, wszystko się udało szczęśliwie odkręcić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. omg!!!:)) ale jak ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak to tylko ja potrafię!

      Zobaczyłam Kostrzyn i od razu pomyślałam nad Odrą.
      Między Bogiem a prawdą, nie wiedziałam, że jest jakiś inny.
      Nikt nigdy nie mówił.
      Nigdy nigdy nie pytał.

      Choć, oczywiście, wystarczyło wpisać kod pocztowy!

      Usuń
    2. Też myślałam, że jest tylko jeden :D

      Usuń
  22. Wściekłość w takiej sytuacji jest na pewno ogromna. Jedynym plusem jest to, że po czasie wściekłość minie i zostanie zabawna historia;) ja kiedyś wsiadłam do pociągu, jechałam zadowolona aż do momentu, kiedy podczas kontroli biletów okazało się, że jadę innym pociągiem niż powinnam. Nie zorientowałam się, że pociąg do którego wsiadłam, rozłączył się, a ja zostałam w złej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wsiadanie do nie tych pociągów zdarza mi się notorycznie.
      Ostatnio kilka stacji DB.

      Usuń
  23. Wściekłość w takiej sytuacji jest na pewno ogromna. Jedynym plusem jest to, że po czasie wściekłość minie i zostanie zabawna historia;) ja kiedyś wsiadłam do pociągu, jechałam zadowolona aż do momentu, kiedy podczas kontroli biletów okazało się, że jadę innym pociągiem niż powinnam. Nie zorientowałam się, że pociąg do którego wsiadłam, rozłączył się, a ja zostałam w złej części.

    OdpowiedzUsuń
  24. będzie co wspominać :) głowa do góry! :)

    http://wearcapeandfly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie lubię takich linków.

      Jest profil. Kto chce może zajrzeć.

      Usuń
  25. Najpierw pomyślałam- ojej...
    Jednak biorąc pod uwagę współczesne czasy i fakt, że istnieje wirtualny świat, nie wyszło najgorzej. :)

    Podoba mi się opinia o poważne firmie;)
    A Szefostwo, ciężko było?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa.... zdjęcie magiczne.:)
      Naglowkowe też!
      I właśnie pomyślałam, że to wszystko przez tę spódnicę! Udzielił Ci się klimat 'Kids on the Moon':)))

      Usuń
    2. Moje szefostwo? Jeszcze nic nie wie, z racji tego, że od poniedziałku mam urlop.
      Tamtejsze sefostwo chce współpracowć.

      Za komplementy dziękuję.

      Usuń
    3. Czyli jest ok!:)
      A proszę bardzo. :)

      Usuń
  26. Czyżbys miała miec prezentację w MOJEJ firmie? Kostrzyn k. Poznania, prawda? Nikogo większego tu nie ma, więc może... Daj znać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Z owadem w logo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapytaj na korytarzu o panią z FSC i McDonald's. Jestem przekonana, że część osób do dziś ma ubaw :)

      Wszystko wskazuje na to, że jeszcze do Was przyjadę.

      Usuń
  28. To daj znać, jak będziesz. Nikogo pytać o Ciebie nie będę. Niech to, że się "znamy" pozostanie słodką tajemnicą :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Brombie11:17

    I jeszcze mi zdradź co to jest FSC:)

    OdpowiedzUsuń