poniedziałek, 8 lipca 2013

off

Czuję, że się wypalam.
W pracy.
I tej, i tamtej.

52 komentarze:

  1. Czasami potrzebny jest odpoczynek, bo choć praca może być naszą wielką pasją to czasami musimy sobie zrobić mały odpoczynek, by znów poczuć wiatr w żaglach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!

      Usuń
    2. Mam wrażenie, że już na to za późno.

      Usuń
  2. Co za piękne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  3. O nie! Tylko nie to... kto mi zrobi takie piękne zdjęcia, jeśli nie Wy? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmęczenie materiału nie oznacza końca pracy :)

      Usuń
  4. Anonimowy10:48

    a moze urlop? pzdr, margita_s

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie jak Tarsis, urlop nie pomaga.

      Usuń
    2. ania L.22:03

      ja właśnie wróciłam z urlopu i już pierwszego dnia jest ta sama niemoc co przed urlopem... wciąż żyję nadzieją, że to chwilowy kryzys, ale coraz częściej marzy mi się zmienić wszystko, może oprócz męża i syna :) życzę siły, by przetrwać, tudzież zmienić :)

      Usuń
  5. mam tak samo i to bardzo czesto. oby to wrazenie szybko przeszlo...

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest obrzydliwe uczucie.. Znam, niestety. Mi w mojej pracy nie pomoze zadne urlop, i zadne wolne.. po porpstu potrzebuje zmian, i odwagi, zeby ich dokonac ...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zjadlo mi komentarz :-(
    Chcialm tylko powiedziec, ze wie, ze to obrzydlwie uczucie, i ze mam nadzieje, ze znajdziesz rozwiazanie z tej sytuacji.
    Ja wiem, ze u mnie nie pomoze zaden urlop, czy wolne... Po rpostu musze zmienic prace, i znalezc sobie odwage, na zmiany i proby...
    Trzymam kciuki, zeby bylo lepiej !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, nie chcialam byc spamerka :-P

      Usuń
    2. Czasem nic nie poradzisz :)

      Usuń
  8. Czasem to mija. Czasem pojawia się kiedy za dużo, za często. Sama już nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  9. Działanie wbrew sobie kosztuje.Zapłaciłam depresją i nadwagą. Nigdy więcej i za żadne pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy11:57

    Witaj w klubie... ;-)
    Moim zdaniem to zdecydowanie czas na zmiany.
    U mnie problem w tym, ze na razie jest wygodnie, wiec zmienic cos nie jest latwo. Zwlaszcza jak sie nie jest pewnym, w ktorym isc kierunku...

    Zycze odwagi i pozytywnych zmian!
    Meia Lua

    OdpowiedzUsuń
  11. To chyba nie jest fajne uczucie ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. rozumiem Cię aż za dobrze. też czuję, że czas na zmiany. niestety łatwiej powiedzieć niż zrobić...

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, nie fajnie to słyszeć. Tzn czytać

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy14:34

    Jestem w tym samym momencie życia. Strefa komfortu zaczyna mnie uwierać... ale wciąż mam za mało odwagi, by ją porzucić i pójść jakimś nowym, nieznanym szlakiem. To trudne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Urlop...take your time...

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam bardzo podobnie i obawiam się, że z każdą kolejną zmianą pracy to wypalenie znowu będzie się powtarzać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana zmiany są najlepsze :) Wiem po sobie! I z ręką na sercu mówię, że ta która była ostatnia do posiadania brzuszka - teraz cieszy się z każdym jego nowym centymetrem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczna spódnica :) Wiem, trochę nie na temat.

    OdpowiedzUsuń
  19. a myślałam, że tylko mnie dotyczy zmęczenie materiału... może dziwnie to zabrzmi ale cieszę się, że nie jestem sama...

    OdpowiedzUsuń
  20. ojjjjjjjjjjjjjjjjjjjjj
    ale zdjęcie bossskie!

    OdpowiedzUsuń
  21. ...znam to uczucie...niestety...

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  22. z powodu nadmiaru czy rutyny?

    OdpowiedzUsuń
  23. eeee Ty się wypalasz? To chyba chwilowy kryzys... tak czuję :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Są więc dwie możliwości - odpocząć albo się rozwinąć. Obie równie przyjemne - druga - skuteczniejsza:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Znalazłam Twoje miejsce w sieci niedawno. Jest tu cudownie melancholijnie, kobieco i czuć klimat Paryża. Zostaję :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudne zdjęcia:) Głowa do góry, urlopu Ci trzeba:)

    OdpowiedzUsuń
  27. jubileeline21:37

    pomyślałam podobnie jak Cinderella-Cindi, jak można się wypalać w księżniczkowej kiecce, hę? A na poważniej to postawienie diagnozy to już dużo. Podziwiam, życzę, aby odwaga Cię nie opuściła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie? Jak można? :)

      Usuń
  28. Wypalenie jakoś nie pasuje do Ciebie!;)
    Samym blogiem napędzasz podejrzewam sporą grupkę koiet do działania,
    także chyba mogę Cie posądzić o to, że szybko odzyskasz energię;))
    W każdym razie tego Ci życze, bo "Zielone buty" odwiezam od niedawna, ale nie zamierzam tego przerywać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O!
      Bardzo mi miło, dziękuję :)

      Usuń
  29. szalenie lubię to zdjęcie

    OdpowiedzUsuń
  30. Anonimowy13:03

    Piękna spódnica... kolor.. ja też chcę! Podpowiesz gdzie szukać?
    dziękuje :D
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  31. Brzmi smutno, ale z pewnością szykuja się zmiany, a te zawsze wychodzą na dobre. Tego życzę.

    OdpowiedzUsuń
  32. cudowne zdjęcie! genialnie wygląda w nagłówku bloga! : )

    OdpowiedzUsuń
  33. Anonimowy15:10

    :) dziękuję za namiary.. :( Smutno mi trochę :( :( no...

    OdpowiedzUsuń
  34. Życzę odnalezienia radości i satysfakcji z pracy. Tej czy innej :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Anonimowy20:33

    “Everything will be okay in the end. If it's not okay, it's not the end.”
    ― John Lennon

    OdpowiedzUsuń