Ja, jako przedstawicielka tej grupy "chciałaby, ale się nie udaje..." w takich sytacjach mam ochotę wykrzyczeć (!) cokolwiek, byleby już nie słyszeć tego kolejny raz.
Zależy, kto i jak pytanie zadał:) Miejsce nie ma raczej żadnego znaczenia. A takich kwiatków jest więcej. Urodzi się dziecko w najbliższej rodzinie to zaraz "teraz na was kolej". Urodzi się pierwsze i zaraz "a kiedy planujecie drugie".
Jestem w stanie zrozumieć takie pytanie w domowym zaciszu. W gronie bliższych osób. Ale, na Boga, nie w centrum handlowym, nie sekundę po "cześć". I jeszcze z ust chłopaka, którego ledwo co pamiętam ze studiów!
Praktycznie nieznajomy. Adam. Adam jakiś-tam. Pchał wózek, zatrzymał się, powiedział "cześć", wyciągnął dziecku smoczek ("pokażemy ząbki?") i zapytał "A Ty kiedy będziesz takie miała?"
skad ja to znam :/ moj zegar tyyyyykaaaa...na urodziny, imieniny, swieta..wszyscy zycza dziecka. Bo to juz czas. A nawet sporo po terminie!!! Pozdrawiam, Ann
Zaloze sie, ze osoba pytajaca ma juz dziecko i po prostu nie potrafi na zaden inny temat rozmawiac. Pytanie samo w sobie nie jest zle. Widzi sie kogos po latach i pyta tak ot 'czy jest maz, czy jest dziecko, dom, pies...itp'. Ale zeby ktos sie jeszcze pytal CZEMU NIE?! Moglas odpowiedziec: "Masz prace? Nie? ooo a to ciekawe, a czemu?! Bo wiesz, ja pracuje..." - heheh bez urazy ;) sciskam!
Nienawidzę! To tak osobiste pytanie! I właśnie, a co z tymi, którzy nie mogą mieć dzieci a bardzo by chcieli? Podobnie z pytaniem "karmisz piersią?" jakby to była rzecz wagi państwowej! Nie ma chyba lepszego określenia niż WTF?!
Czasem mam wrażenie, że matkom zacierają się granice intymności. I nagle poród, piersi, mleko i co tam jeszcze jest są tematem tak samo dobrym do rozmowy, jak każdy inny.
@Moaa I niech między matkami nie będzie. Naprawdę nie mam nic przeciwko :) Ale niech te wszystkie matki nie opisują mi przebiegu porodu przed wejściem do windy.
Jestem matką od ponad roku i muszę przyznać, że uświadomiłam sobie jak zatarły się granice intymności. I że rozmowa właśnie o karmieniu piersią, o porodzie, szyciu itd. nie krępują mnie nawet, gdy rozmawiam z osobami, które nie mają dzieci. Powiedziałam sobie DOSĆ! nie każdy chce tego słuchać.
na początku pomyślałam, że to była może jakaś propozycja zbyt wprost ;) no ale skoro pchał wózek to ja już nie wiem ;) może jest tak szczęśliwy, że chce pochwalić się każdemu i chciałby żeby każdy tego szczęścia doświadczał tu i teraz - wtedy myślenie raczej pozostaje uśpione, więc dlatego centrum handlowe itp. oczywiście tak sobie gdybam ;)
A jak juz sie zdecydujesz/uda Ci sie/wykosztujesz na in-vitro czy co tam jeszcze to beda komentowac, ze najwyzszy czas, dlaczego tak pozno, a niektorzy nawet, ze egoizm bo w tym wieku. Inni znowu beda mowic Ci o wszystkich zlych rzeczach, ktore moga Ci sie przytrafic podczas ciazy lub porodu. To ostatnie spotyka nawet od obcych ludzi jak juz brzuch widac. Wyciagaja tez lapska, zeby pomacac brzuszysko, bo wiesz ciezarny brzuch to dobro spoleczne. Ludzi lubia wlazic z zabloconymi buciorami w zycie innych ludzi, zwlaszcza kobiet. Cokolwiek bysmy nie robily, jakiekolwiek bysmy decyzje podejmowaly to i tak znajda sie tacy, ktorzy je skomentuja, zakwestionuja etc. Mojego meza jakos nikt nigdy nie pytal dla czego nie mamy dzieci, czy planujemy etc.
Każdy mierzy swoją miarą. Osoby, które mają dzieci myślą, że szczytem marzeń jest mieć dziecko. Nie rozumieją, że po prostu można nie chcieć mieć dzieci albo nie jest się jeszcze na to gotowym. Ja ostatnio zostałam oceniona jako CHŁODNA (oczywiście za plecami), bo nie miałam ochoty uśmiechać się i brać na ręce dziecka kuzynki... wolałam głaskać kota ;)
Obawiam się, że coraz więcej ludzi coraz częściej ma wrażenie, że OCZYWISTOŚCIĄ jest wywnętrzanie się. Pytają o wszystko, wszystkich, bez żadnego skrępowania, w miejscach przypadkowych. Jeszcze dodatkowo są zdziwieni, że rozmówca czuje się skrępowany albo wręcz obrażony pytaniem.
Ja ostatnio na takie pytanie zadane "od czapy" w towarzystwie różnych ludzi zareagowałam następująco: - skoro mówimy o takich różnych rzeczach intymnych to kiedy ostatnio "srałeś", bo to istotne dla zdrowia, wiesz?! A jak wyglądał ten kał? Tu się lekko speszył. To znaczy, że moje pytanie cię lekko speszyło, zdziwiło? Nie chcesz opowiadać o takich szczegółach?! Serio? To PRYWATNA sprawa?
Ależ Wy potraficie generalizować. Pytanie mocno nie na miejscu, fakt. Ale twierdzenie, że matkom zacierają się granice, że o niczym innym tylko o porodach... Mam dwoje dzieci, walczyłam o to żeby je mieć kilka lat, tez słyszałam te denne pytania, widziałam znaczące spojrzenia. Teraz jednak nikomu życia nie urządzam i nie pytana o porodach nie mówię. To moja sprawa. Głupota, arogancja i tupeciarstwo są wszechobecne i trzeba je tępić w zarodku, pozdrawiam
Ja też jestem dziwolągiem, w związku od dwudziestu lat, a bez męża i dzieci. Takie pytania słyszę, sugestie również, ale mam to głęboko w dupie, aczkolwiek takie pytanie, zadane znienacka potrafi dać w pysk:)
Jak ktoś nie ma czym się chwalić to się chwali rodziną - tak też uczynił pan Adam i przy okazji rzucił mimochodem pytanie o dziecko. Widocznie nic lepszego od spłodzenia potomka w życiu nie dokonał...
Ależ Ty przemądrzała jesteś. tak się składa, że akurat rodzina JEST najwazniejsza. Z dziećmi lub bez...ale co może mieć większą wartość? Że dobra praca, świetne auto, super wypasione wakacje? tak, tak, super, faktycznie...
Też nie rozumiem dlaczego obcesowe dopytywanie się o posiadanie dzieci jest jednym z pierwszych pytań od dawno niewidzanych koleżanek i kolegów ze studiów/szkoły, i też tego nie znoszę. I już nauczyłam się jakoś z tym radzić, odpowiadam wtedy: "a posiadanie dzieci to jakiś obowiązek?". Najczęściej powoduje to tak dużą konsternację u pytającego, że nie ma już odwagi drążyć "a dlaczego", etc.
...Jestem matką...nie zadaję takich pytań, sama ich nie lubiłam...lubię rozmawiać o Dzieciach ale jeśli Ktoś ma na to ochotę...ale lubię też o muzyce, o śpiewaniu...o pasjach, o filmie...o dobrych smakach... To prawda Lena jest całym Światem, ale pamiętam o tym, ze jest TYLKO naszym Moim i S. ....trzymaj się dzielnie i naucz się odpowiadać..."a to chyba nie Twoja sprawa...,prawda?!"...skoro Ktoś nie przejmuje się, że urazi Ciebie, to tym bardziej Ty nie myśl o tym, że Ktoś się poczuje nieswojo.... Pozdrawiam...:) Ola P.S. ...pazury dziś mam czerwone:)
Ludzie pytają, przy byle okazji, niezależnie od miejsca (WTF to zdecydowanie pierwsza moja myśl), ale też życzą z okazji urodzin, imienin, Gwiazdki, Nowego Roku... i bez okazji też. O ile takie pytania zadaje ktoś z rodziny czy najbliższych przyjaciół to można sobie te pytania wytłumaczyć tym że kochają, troszczą się, ale co pomyśleć jak to przyszywana ciotka, czy mało znana sąsiadka? Żadnych granic...
To zupełnie tak, jak moja ;) a co do pytania- sama tego nie robię, bo nie moja sprawa, ale sądzę, że koleś po prostu chciał zagadać i nic innego mu nie przyszło do głowy- tak, jakby mówił: "mamy urlop w lipcu i jedziemy na Mazury- a wy? kiedy macie urlop?" oczywiście pytanie (i jego waga) są inne, niemniej jednak on pewnie nie ma lepszego tematu od paru miesięcy do poruszenia. smiem nawet przypuszczać, że odpowiedź wcale go nie interesowała jakoś sczególnie ;) ja często dla odmiany słyszę: 'to ile miałas lat jak urodziłaś Zuzkę? - 22- "oj biedna. wpadka?" :D
Także kochana: WTF, uśmiech i hej do przodu. niestety wszystkich się nie nawróci i taktu nie nauczy ;))
I tak, zgadzam się, dla 'młodych rodziców' to pytanie, jak każde inne, jak o pogodę. Nie wiem, dlaczego, ale pytanie o partnera, ślub, dziecko są dla niektórych najważniejsze. Odpowiedź często jest pożywką dla plotek.
Ja uwielbiam pytania- ' z kim idziesz do kina? Sama?!' lub 'dlaczego nie jesz? Odchudzasz się?' NIE!!!!!
Moja babcia, ma inny punkt widzenia... W podobnej sytuacji uraczyła moją kuzynkę komplementem- "zjedz, i tak nie zostaniesz modelką"... Zapadła wielka konsternacja, bo dziewczyna modelką może zostać, ale być nią nie chce... Więc miny wszystkich mówiły, słynne, WTF :))
""""""I ok, ja poradzę sobie z takim pytaniem. Ale co odpowiadają wszyscy ci, którzy bardzo chcieliby mieć dziecko, a niestety nie mogą?"""""""""""" -co odpowiadają? boli jak nóż wbity w serce ,ciśnie Cię w gardle i chce Ci się płakać i nie wiesz co odpowiedzieć (to takie odczucie na początku 3 lata), a później stajesz się twarda jak beton i takie pytania spływają to po Tobie jak po kaczce Jeśli wiedziałam ,że jest to pytanie żeby mi dokuczyć odpowiadałam ciętą ripostą uderzałam w najsłabszy jego punkt (to odruch obronny:)).......po jakimś czasie się zupełnie wyłączyłam od tych myśli nie zadręczałam się ,wrzuciłam na luz pogodziłam się z losem i.......stał się cud :))))))))
Ci którzy maja trochę taktu nie zadają takich pytań. Moja szwagierka "bardzo taktowna", któregoś Bożego Narodzenia życzyła mi ze smutną miną cyt: Niech Ci Bóg błogosławi w tym roku... TRAGEDIA !!! nie zapomnę tego
Zauważyłam, że im jestem starsza to coraz mniej obchodzi mnie to, co ktoś mówi o mnie czy w związku ze mną (mam na myśli ludzi, z którymi nie wiąże mnie żadna emocjonalna więź; oczywiście nie pozwalam się obrażać - choć po prawdzie nie zdarzają mi się takie sytuacje jakoś...). To chyba musi być starość:)
Co nie zmienia faktu, że brak taktu jest obecnie normą. Często słyszę pytanie w stylu : a kiedy drugie dziecko? Odpowiadam : nigdy. i zapominam o tej rozmowie właściwie natychmiast. Tak, to musi być starość:)
Potwornie mnie takie pytania irytują. Kiedy bezustannie byłam pytana, dlaczego nie wzięliśmy ślubu, zaczęłam odpowiadać, że "On mi się nie oświadczył - widocznie nie chce, żebym była jego żoną".
Pytanie o dzieci na szczęście do mnie nie docierały, bo co niektórzy obawiali się mojej reakcji. I słusznie, bo gdyby spytała mnie o to słabo mi znana osoba, na bank odpowiedziałabym coś typu "nie możemy", "jestem bezpłodna", "wolę koty".
Uważam, że ktoś, kto zadaje takie pytania, przekracza granice. Znam mnóstwo osób, które chciałyby, a z różnych przyczyn nie udaje im się "wziąć ślubu" czy "mieć dzieci". I zwyczajnie nie chcą dzielić się z innymi tak prywatnymi sprawami.
Odpowiedzi typu "nie możemy" (i smutna mina) cisną mi się na usta za każdym razem. Czasem jednak boję się, że tak nie można igrać z naturą. I że ta, kiedy zajdzie taka potrzeba, przypomni sobie wszystko co mówiłam.
Uwielbiam takie pytania.Potem dochodzi: kiedy drugie? czy karmisz piersią itd.+ mini wykład:))) Ja kiedyś zapytałam kobiety, która mi zadała pytanie o drugie dziecko, a co jeśli właśnie straciłam ciąże (właśnie słyszałam wtedy o 3 poronieniach wśród znajomych)? zapadła dłuuga cisza. Pytanie było jedynie prowokacją, ale nie wyobrażam sobie jak okropnie się musi czuć ktoś, kto ma tego typu problemy. Koleżanka obiecała,że już nigdy tego pytania nie zada:))) Gratuluję taktu osobie, która Ci to pytanie zadała!
A ja właśnie dziś usłyszałam od Pani widywanej sporadycznie na spacerach i znanej jedynie z "dzień dobry" - "no a kiedy do pracy?". To była nasza pierwsza rozmowa. Od razu przypomniało mi się co pisałaś tu i "na obcasach"... ehh :)
Nie wiem :) Mam jednak pewną teorię na ten temat. Wydaje mi się, że ludzie kiedy zadają nam te głupie pytania, myślą że to jest coś o czym my właśnie marzymy. Widocznie kobieta z dwójką małych dzieci marzy tylko o pracy, a kobieta z pracą bez dziecka tylko o nim :) tak sobie wymyśliłam :)
według mnie, z całym szacunkiem, nie ma w tym nic niestosownego, jesli oczywiście pytanie nie jest zadawane na forum i to zalezy tez od pobudek pytającego (rozmowa znajomych, zwykle pytanie w celu infromacyjnym, pelne serdecznosci). fakt, cała niestosownosc polega tutaj na tym, ze dla pytanej osoby to moze byc trudny temat, na niekorzyść dochodzą okoliczności takiego pytania; ale samo pytanie nie ma dla mnie w sobie nic negatywnego, odbior wynika jedynie ze stosunku osoby pytanej do danego tematu. duże uogolnienie: to tak, jakby urazac sie za pytanie o lody pistacjowe, bo przecież nie lubimy pistacji albo pytanie o partnera, podczas gdy jestesmy np. po rozstaniu. druga osoba nie zawsze moze wszystko o nas wiedziec i według mnie, dlaczego miałaby nie pytać? chyba warto w takiej sytuacji asertywnie zareagować, niz bulwersowac;-)
Tego typu pytanie, a także wiele innych w podobnym stylu również i ja słyszę. I mam juz dość wymuszania na sobie zawstydzającego uśmiechu. Jak sobie z tym radzisz, zachowujesz się w tej sytuacji? Osobiście zmierzam walczyć z moją uprzejmością i odpowiedzieć w końcu ''A CO CIE TO OBCHODZI?''. Pozdrawiam Justyna
...a ja z "drugiej ręki" usłyszałam, "no jak to, rok poślubie i jeszcze nic się nie zapowiada, to które nie może..." (pytanie było skierowane do mojej teściowej) Temat na czasie. Lubię tego bloga, te krótkie, ale jakże wiele wyrażające wpisy.
Nie wiem o co chodzi... kobieta zachodzi w ciążę i nagle następuje boom słowny. Nagle wypada, ba, trzeba mówić o plemnikach, macicy, porodzie, łożysku, a potem karmieniu piersią i pękających sutkach. Brrr. Na szczęście nikt, nikomu na siłę dziecka do brzucha nie włoży ;) Ja nie mam wrażenia, że zegar mi tyka (chociaż w marcu strzeli mi 28 rok), natomiast denerwuje mnie wcinanie się w moją prywatność.
Nie wiem. Nigdy nie byłam w ciąży. Ale coś tam idzie nie tak. I jest dokładnie tak, jak mówisz. I tylko te nieliczne, mądre kobiety na pytania poporodowe odpowiadają "Wiesz, Ty jeszcze nie rodziłaś, to nie będę Ci opowiadała".
Pytanie, jak obowiązkowe życzenia od rodziny: żeby się Wam poślubiło, urodziło i żyło przyzwoicie. Żenujące i (czasem) doprowadzające do szału, ale... wpisane w mentalność rodem z telenoweli.
ja na szczęście przez ostatnie 7lat 'wychowywałam" otoczenie, że dzieci nigdy mieć nie będę. na początku rzucali jeszcze "wszyscy tak mówią póki wpadki nie zaliczą" ale jak odpowiedziałam raz i drugi, że kobieta jeśli nie chce dzieci to mieć ich nie będzie - z odpowiednią intonacją - dali spokój.
teraz jak chcą dokopać pytają o pracę, na szczęście nauczyłam się płakac tylko w samotności
A moim zdaniem jest tak jak napisał ktoś wyżej, iż "odbior wynika jedynie ze stosunku osoby pytanej do danego tematu"
Dla mnie pytanie o dzieci nigdy nie było rażące. Pytana, zgodnie z prawdą, odpowiadałam najpierw, że "jeszcze nie", póżniej zagadywana o drugie, "że planujemy", a teraz "że juz dziękuje". Nigdy nie naruszało to mojej intymności.
Kazde pytanie zadane przez osobę, która nie zna nas bliżej może okazać sie dla nas niestosowne. Czy to o pracę,której nie mamy, czy o wakacje na które nas nie stać czy o męża z którym się rozstałaś.
Pamiętam, kiedy moja bliska przyjaciółka, w wieku lat 30, po rozwodzie zmieniła nazwisko na panieńskie, zewsząd słyszała gratulacje z okazji ślubu.
A skąd wiedział, że nie masz dzieci? może zostało w domu? a tak na poważne to ja też nie lubię takich pytań kiedy ślub, kiedy dziecko, jak jest dziecko to kiedy drugie bo dopiero wtedy jesteśmy kompletną rodziną bla bla Pozdrawiam -marucia
A mnie nieco śmieszy zacietrzewienie obydwu stron... Zarówno tej zadeklarowanej niechęci do posiadania dzieci jak i zwariowanej na puncie macierzyństwa. Obydwie postawy cisną mi na usta...WTF...
Nie byłoby pewnie większego problemu, gdyby chcieć oznaczało móc.
Nie jestem w stanie wyobrazić sobie może poczuć się osoba, która nie może mieć dzieci, a na każdym kroku pytana jest o to, czy ma, dlaczego nie ma, kiedy będzie miała. I pytają o to praktycznie obcy ludzie.
a ja niepłodna kobieta mowie,że jestem i to w 8 miesiącu (pomijając że jestem szczupła i bez brzucha)no i widzę zdziwienie w oczach a co moja ciąża nie ma terminu.
Świat nie stanął na głowie - zawsze stał. Takie pytania słyszałam moja mama kiedy w wieku 24 lat była jeszcze "starą panną" :) a jej koleżanki miały już po 2 dzieci. Ale to były lata 70-te. A potem drugie dziecko (ja) urodzone po 35 roku również budziło oburzenie społeczne (taka stara matka!). Myślę, że teraz i tak jest lepiej. Dzieci rodzi się coraz mniej, trąbią o niżu demograficznym - stąd pewnie nawrót takich pytań. Niestety, rzeczywiście niektórzy zapominają, że ewolucja jest przeciwko nam i nie zawsze chcieć to móc. I wtedy może robić się przykro. Ale jeśli nie chcesz, albo jeśli chcesz, tylko że później, to takie pytanie nie wydaje mi się takie trudne. Trudniej się mówi o problemach niż o przekonaniach.
No tak a co mam im wywalić odpowiedź ,że już 5 lat się staramy i nic . A prawda jest taka, że nigdy nie zajdziemy w ciąże.A w ciąży jestem tyle, że adopcyjnej.
No niestety adopcja w Polsce jest trudna. A wstydzić to ja w ogóle się nie zamierzam .Jedni rodzą inni adoptują.Pytania nie taktownych osób są i będą , z czasem nie przyjmuje się ich tak do Siebie.
Ja niestety też spotkałam się z takim durnym pytaniem. I to niestety zawsze od facetów!!! WTF z nimi jest? Naprawdę chyba nie mają o czym gadać albo nie wiedzą o czym albo myślą, że macierzyństwo to nadrzędny cel w życiu albo nie kumają jak można borykać się niepłodnością. I jakby mój szanowny małżonek nie wiedział jak to on mu powie/pokaże! Jeszcze lubię tekst: a zegar tyka... nie młodniejesz? Ale że jak? Nie? Naprawdę?
Brak taktu, wyczucia? A raczej brak rozumu, niestety...
OdpowiedzUsuńmożna też zapytać, dlaczego ktoś nie jest jeszcze po ślubie, skoro już najwyższy czas - i to w czasie niedzielnego obiadu...
OdpowiedzUsuńKK
Zakładam, że to pytanie - dla odmiany - zadała osoba dorosła, bo gdyby pytało dziecko to nie byłoby w tym nic dziwnego...
OdpowiedzUsuńDorosła. Słabo mi znana.
UsuńNo to słabo... A jak jeszcze doczytałam poniżej, że to był osobnik płci męskiej to już całkiem zgłupiałam...
UsuńNie wiem o co chodzi z tym światem.
UsuńHa ha, można, można, tak samo, jak oznajmić osobie, którą ledwo się zna, że się o dziecko stara. Taki świat...
OdpowiedzUsuńCoś musi być na rzeczy z tymi, których ledwo się zna.
UsuńOkazuje się, że tym najłatwiej o wylewność.
w centrum handlowym jeszcze nie slyszalam ;-)
OdpowiedzUsuńA widzisz, wszystko przed Tobą! :)
UsuńPS ale to ze w moim wieku, zegar tyka ... itp. to i owszem calkiem czesto ;-)
OdpowiedzUsuńMój też już ponoć tyka.
UsuńI ok, ja poradzę sobie z takim pytaniem. Ale co odpowiadają wszyscy ci, którzy bardzo chcieliby mieć dziecko, a niestety nie mogą?
Tacy odpowiadają "wszystko w swoim czasie", chociaż na usta ciśnie się coś gorszego niż odczep się, nie twoja sprawa....
UsuńJa, jako przedstawicielka tej grupy "chciałaby, ale się nie udaje..." w takich sytacjach mam ochotę wykrzyczeć (!) cokolwiek, byleby już nie słyszeć tego kolejny raz.
UsuńKolejny raz i tak nadchodzi - niespodziewanie ;)
Ech!
Potwierdzam...
UsuńZależy, kto i jak pytanie zadał:) Miejsce nie ma raczej żadnego znaczenia.
OdpowiedzUsuńA takich kwiatków jest więcej.
Urodzi się dziecko w najbliższej rodzinie to zaraz "teraz na was kolej". Urodzi się pierwsze i zaraz "a kiedy planujecie drugie".
Ależ ma znaczenie! :)
UsuńJestem w stanie zrozumieć takie pytanie w domowym zaciszu. W gronie bliższych osób. Ale, na Boga, nie w centrum handlowym, nie sekundę po "cześć". I jeszcze z ust chłopaka, którego ledwo co pamiętam ze studiów!
No wiesz, z Przyjaciołką mogę o takich sprawach rozmawiać nawet w centrum handlowym;)
UsuńPraktycznie nieznajomuy chłopak?! No muszę, OMG ;)
Z Przyjaciółką to ja mogę rozmawiać wszędzie!
UsuńPraktycznie nieznajomy. Adam. Adam jakiś-tam. Pchał wózek, zatrzymał się, powiedział "cześć", wyciągnął dziecku smoczek ("pokażemy ząbki?") i zapytał "A Ty kiedy będziesz takie miała?"
Ty mówisz OMG, ja pytam WTF?!
PS takie wiosenne masz to zdjęcie! :)
Usuń:))
UsuńJuż mam dosyć zimy:)
skad ja to znam :/ moj zegar tyyyyykaaaa...na urodziny, imieniny, swieta..wszyscy zycza dziecka. Bo to juz czas. A nawet sporo po terminie!!! Pozdrawiam, Ann
OdpowiedzUsuńJuż nie raz słyszałam to pytanie. Aż do ludzi nie chce się iść :/.
OdpowiedzUsuńA ciekawe co ten znajomy myślał zanim u niego pojawiło się dziecię :P
Zaloze sie, ze osoba pytajaca ma juz dziecko i po prostu nie potrafi na zaden inny temat rozmawiac.
OdpowiedzUsuńPytanie samo w sobie nie jest zle. Widzi sie kogos po latach i pyta tak ot 'czy jest maz, czy jest dziecko, dom, pies...itp'. Ale zeby ktos sie jeszcze pytal CZEMU NIE?!
Moglas odpowiedziec: "Masz prace? Nie? ooo a to ciekawe, a czemu?! Bo wiesz, ja pracuje..." - heheh bez urazy ;)
sciskam!
Nienawidzę! To tak osobiste pytanie!
OdpowiedzUsuńI właśnie, a co z tymi, którzy nie mogą mieć dzieci a bardzo by chcieli?
Podobnie z pytaniem "karmisz piersią?" jakby to była rzecz wagi państwowej!
Nie ma chyba lepszego określenia niż WTF?!
WTF zwykle się nadaje :)
UsuńCzasem mam wrażenie, że matkom zacierają się granice intymności. I nagle poród, piersi, mleko i co tam jeszcze jest są tematem tak samo dobrym do rozmowy, jak każdy inny.
Po ciąży wiele się zmienia. Między matkami nie ma tematów tabu :o) To naturalne.
UsuńOwszem, naturalne. Jednak... ile można?
Usuń@Moaa I niech między matkami nie będzie. Naprawdę nie mam nic przeciwko :) Ale niech te wszystkie matki nie opisują mi przebiegu porodu przed wejściem do windy.
Usuń@epiforyczna Można. Choć nie mam pojęcia dlaczego.
UsuńOczywiście co za duzo to nie zdrowo, jak we wszystkim.
Usuń@zielone-buty, a co stoi na przeszkodzie poinformowanie, że temat mało ciekawy dla Ciebie ? :o)
Jestem matką od ponad roku i muszę przyznać, że uświadomiłam sobie jak zatarły się granice intymności. I że rozmowa właśnie o karmieniu piersią, o porodzie, szyciu itd. nie krępują mnie nawet, gdy rozmawiam z osobami, które nie mają dzieci. Powiedziałam sobie DOSĆ! nie każdy chce tego słuchać.
Usuńna początku pomyślałam, że to była może jakaś propozycja zbyt wprost ;) no ale skoro pchał wózek to ja już nie wiem ;)
OdpowiedzUsuńmoże jest tak szczęśliwy, że chce pochwalić się każdemu i chciałby żeby każdy tego szczęścia doświadczał tu i teraz - wtedy myślenie raczej pozostaje uśpione, więc dlatego centrum handlowe itp.
oczywiście tak sobie gdybam ;)
Teraz to i ja nie mam pewności.
UsuńChłopak po filologii. Może chciał coś między wierszami :)
kto go tam wie ;)
Usuńznak czasów. modne jest być - jak ja to nazywam - "Hurra do przodu!" czyli bez oporów wszystko/wszędzie/o wszystkim...
OdpowiedzUsuńA jak juz sie zdecydujesz/uda Ci sie/wykosztujesz na in-vitro czy co tam jeszcze to beda komentowac, ze najwyzszy czas, dlaczego tak pozno, a niektorzy nawet, ze egoizm bo w tym wieku. Inni znowu beda mowic Ci o wszystkich zlych rzeczach, ktore moga Ci sie przytrafic podczas ciazy lub porodu. To ostatnie spotyka nawet od obcych ludzi jak juz brzuch widac. Wyciagaja tez lapska, zeby pomacac brzuszysko, bo wiesz ciezarny brzuch to dobro spoleczne. Ludzi lubia wlazic z zabloconymi buciorami w zycie innych ludzi, zwlaszcza kobiet. Cokolwiek bysmy nie robily, jakiekolwiek bysmy decyzje podejmowaly to i tak znajda sie tacy, ktorzy je skomentuja, zakwestionuja etc. Mojego meza jakos nikt nigdy nie pytal dla czego nie mamy dzieci, czy planujemy etc.
OdpowiedzUsuńno właśnie mojego też nie pytali dlaczego czyżby obawiali się ciosu sierpowego ????? :)))))
UsuńMam nadzieje, ze po tym idiotycznym pytaniu nastapila Twoja cieta riposta :-)
OdpowiedzUsuńNo właśnie nie!
UsuńNie spodziewałam się tego pytania. Nie byłam przygotowana!
Każdy mierzy swoją miarą. Osoby, które mają dzieci myślą, że szczytem marzeń jest mieć dziecko. Nie rozumieją, że po prostu można nie chcieć mieć dzieci albo nie jest się jeszcze na to gotowym. Ja ostatnio zostałam oceniona jako CHŁODNA (oczywiście za plecami), bo nie miałam ochoty uśmiechać się i brać na ręce dziecka kuzynki... wolałam głaskać kota ;)
OdpowiedzUsuńA już szczytem jest dla mnie (nie posiadającej potomstwa) pytanie o to dlaczego moja starsza siostra nie ma dzieci i kiedy je będzie miała?!
OdpowiedzUsuńObawiam się, że coraz więcej ludzi coraz częściej ma wrażenie, że OCZYWISTOŚCIĄ jest wywnętrzanie się.
OdpowiedzUsuńPytają o wszystko, wszystkich, bez żadnego skrępowania, w miejscach przypadkowych. Jeszcze dodatkowo są zdziwieni, że rozmówca czuje się skrępowany albo wręcz obrażony pytaniem.
Ja ostatnio na takie pytanie zadane "od czapy" w towarzystwie różnych ludzi zareagowałam następująco:
- skoro mówimy o takich różnych rzeczach intymnych to kiedy ostatnio "srałeś", bo to istotne dla zdrowia, wiesz?! A jak wyglądał ten kał? Tu się lekko speszył. To znaczy, że moje pytanie cię lekko speszyło, zdziwiło? Nie chcesz opowiadać o takich szczegółach?! Serio? To PRYWATNA sprawa?
Ależ Wy potraficie generalizować. Pytanie mocno nie na miejscu, fakt. Ale twierdzenie, że matkom zacierają się granice, że o niczym innym tylko o porodach... Mam dwoje dzieci, walczyłam o to żeby je mieć kilka lat, tez słyszałam te denne pytania, widziałam znaczące spojrzenia. Teraz jednak nikomu życia nie urządzam i nie pytana o porodach nie mówię. To moja sprawa.
OdpowiedzUsuńGłupota, arogancja i tupeciarstwo są wszechobecne i trzeba je tępić w zarodku,
pozdrawiam
Pewnie, że sporo tu uogólnień.
UsuńMyślę jednak, że jest w nich dużo racji.
Ja też jestem dziwolągiem, w związku od dwudziestu lat, a bez męża i dzieci. Takie pytania słyszę, sugestie również, ale mam to głęboko w dupie, aczkolwiek takie pytanie, zadane znienacka potrafi dać w pysk:)
OdpowiedzUsuńDziwnaś jakąś :)
UsuńJak ktoś nie ma czym się chwalić to się chwali rodziną - tak też uczynił pan Adam i przy okazji rzucił mimochodem pytanie o dziecko. Widocznie nic lepszego od spłodzenia potomka w życiu nie dokonał...
OdpowiedzUsuńAleż Ty przemądrzała jesteś. tak się składa, że akurat rodzina JEST najwazniejsza. Z dziećmi lub bez...ale co może mieć większą wartość? Że dobra praca, świetne auto, super wypasione wakacje? tak, tak, super, faktycznie...
UsuńTeż nie rozumiem dlaczego obcesowe dopytywanie się o posiadanie dzieci jest jednym z pierwszych pytań od dawno niewidzanych koleżanek i kolegów ze studiów/szkoły, i też tego nie znoszę.
OdpowiedzUsuńI już nauczyłam się jakoś z tym radzić, odpowiadam wtedy: "a posiadanie dzieci to jakiś obowiązek?". Najczęściej powoduje to tak dużą konsternację u pytającego, że nie ma już odwagi drążyć "a dlaczego", etc.
...Jestem matką...nie zadaję takich pytań, sama ich nie lubiłam...lubię rozmawiać o Dzieciach ale jeśli Ktoś ma na to ochotę...ale lubię też o muzyce, o śpiewaniu...o pasjach, o filmie...o dobrych smakach...
OdpowiedzUsuńTo prawda Lena jest całym Światem, ale pamiętam o tym, ze jest TYLKO naszym Moim i S.
....trzymaj się dzielnie i naucz się odpowiadać..."a to chyba nie Twoja sprawa...,prawda?!"...skoro Ktoś nie przejmuje się, że urazi Ciebie, to tym bardziej Ty nie myśl o tym, że Ktoś się poczuje nieswojo....
Pozdrawiam...:)
Ola
P.S. ...pazury dziś mam czerwone:)
Fajnie pamiętać, że dzieci są całym światem (tylko) dla swoich rodziców :)
Usuńludzie są...i nie będa nigdy inni.
OdpowiedzUsuńsciskam!
Ludzie pytają, przy byle okazji, niezależnie od miejsca (WTF to zdecydowanie pierwsza moja myśl), ale też życzą z okazji urodzin, imienin, Gwiazdki, Nowego Roku... i bez okazji też. O ile takie pytania zadaje ktoś z rodziny czy najbliższych przyjaciół to można sobie te pytania wytłumaczyć tym że kochają, troszczą się, ale co pomyśleć jak to przyszywana ciotka, czy mało znana sąsiadka? Żadnych granic...
OdpowiedzUsuńWTF to moja pierwsza myśli w wielu sytuacjach :)
UsuńTo zupełnie tak, jak moja ;) a co do pytania- sama tego nie robię, bo nie moja sprawa, ale sądzę, że koleś po prostu chciał zagadać i nic innego mu nie przyszło do głowy- tak, jakby mówił: "mamy urlop w lipcu i jedziemy na Mazury- a wy? kiedy macie urlop?" oczywiście pytanie (i jego waga) są inne, niemniej jednak on pewnie nie ma lepszego tematu od paru miesięcy do poruszenia. smiem nawet przypuszczać, że odpowiedź wcale go nie interesowała jakoś sczególnie ;)
Usuńja często dla odmiany słyszę: 'to ile miałas lat jak urodziłaś Zuzkę? - 22- "oj biedna. wpadka?" :D
Także kochana: WTF, uśmiech i hej do przodu. niestety wszystkich się nie nawróci i taktu nie nauczy ;))
Owieco,
Usuńuwielbiam Cię!:)))
I tak, zgadzam się, dla 'młodych rodziców' to pytanie, jak każde inne, jak o pogodę.
Nie wiem, dlaczego, ale pytanie o partnera, ślub, dziecko są dla niektórych najważniejsze. Odpowiedź często jest pożywką dla plotek.
Ja uwielbiam pytania- ' z kim idziesz do kina? Sama?!' lub 'dlaczego nie jesz? Odchudzasz się?' NIE!!!!!
Rany!!!!
:))
UsuńU mnie, przy świątecznym stole, słychać "Ale zjedz, to chude mięsko. Nie przytyjesz.", choć to oczywiście inna (babcina) kategoria uwag.
Moja babcia, ma inny punkt widzenia... W podobnej sytuacji uraczyła moją kuzynkę komplementem- "zjedz, i tak nie zostaniesz modelką"... Zapadła wielka konsternacja, bo dziewczyna modelką może zostać, ale być nią nie chce... Więc miny wszystkich mówiły, słynne, WTF :))
Usuń""""""I ok, ja poradzę sobie z takim pytaniem. Ale co odpowiadają wszyscy ci, którzy bardzo chcieliby mieć dziecko, a niestety nie mogą?""""""""""""
OdpowiedzUsuń-co odpowiadają?
boli jak nóż wbity w serce ,ciśnie Cię w gardle i chce Ci się płakać i nie wiesz co odpowiedzieć (to takie odczucie na początku 3 lata), a później stajesz się twarda jak beton i takie pytania spływają to po Tobie jak po kaczce Jeśli wiedziałam ,że jest to pytanie żeby mi dokuczyć odpowiadałam ciętą ripostą uderzałam w najsłabszy jego punkt (to odruch obronny:)).......po jakimś czasie się zupełnie wyłączyłam od tych myśli nie zadręczałam się ,wrzuciłam na luz pogodziłam się z losem i.......stał się cud :))))))))
Ci którzy maja trochę taktu nie zadają takich pytań.
Moja szwagierka "bardzo taktowna", któregoś Bożego Narodzenia życzyła mi ze smutną miną cyt: Niech Ci Bóg błogosławi w tym roku... TRAGEDIA !!! nie zapomnę tego
Pozdrawiam!
Zauważyłam, że im jestem starsza to coraz mniej obchodzi mnie to, co ktoś mówi o mnie czy w związku ze mną (mam na myśli ludzi, z którymi nie wiąże mnie żadna emocjonalna więź; oczywiście nie pozwalam się obrażać - choć po prawdzie nie zdarzają mi się takie sytuacje jakoś...). To chyba musi być starość:)
OdpowiedzUsuńCo nie zmienia faktu, że brak taktu jest obecnie normą.
Często słyszę pytanie w stylu : a kiedy drugie dziecko?
Odpowiadam : nigdy. i zapominam o tej rozmowie właściwie natychmiast. Tak, to musi być starość:)
hehehhe :) cos w tym jest ;)
Usuń:) chyba przeszłam z etapu WTF (o, którym m.in. mowa powyżej) na etap IDGAF.
UsuńOj, żebyś tylko wiedziała jak spodobało mi się IDGAF :)
UsuńIDGAF to faktycznie dość dobry stan ;)
UsuńTeż sympatyzuję :)
UsuńDelie:):)
UsuńPotwornie mnie takie pytania irytują. Kiedy bezustannie byłam pytana, dlaczego nie wzięliśmy ślubu, zaczęłam odpowiadać, że "On mi się nie oświadczył - widocznie nie chce, żebym była jego żoną".
OdpowiedzUsuńPytanie o dzieci na szczęście do mnie nie docierały, bo co niektórzy obawiali się mojej reakcji. I słusznie, bo gdyby spytała mnie o to słabo mi znana osoba, na bank odpowiedziałabym coś typu "nie możemy", "jestem bezpłodna", "wolę koty".
Uważam, że ktoś, kto zadaje takie pytania, przekracza granice. Znam mnóstwo osób, które chciałyby, a z różnych przyczyn nie udaje im się "wziąć ślubu" czy "mieć dzieci". I zwyczajnie nie chcą dzielić się z innymi tak prywatnymi sprawami.
Odpowiedzi typu "nie możemy" (i smutna mina) cisną mi się na usta za każdym razem.
UsuńCzasem jednak boję się, że tak nie można igrać z naturą. I że ta, kiedy zajdzie taka potrzeba, przypomni sobie wszystko co mówiłam.
Uwielbiam takie pytania.Potem dochodzi: kiedy drugie? czy karmisz piersią itd.+ mini wykład:))) Ja kiedyś zapytałam kobiety, która mi zadała pytanie o drugie dziecko, a co jeśli właśnie straciłam ciąże (właśnie słyszałam wtedy o 3 poronieniach wśród znajomych)? zapadła dłuuga cisza. Pytanie było jedynie prowokacją, ale nie wyobrażam sobie jak okropnie się musi czuć ktoś, kto ma tego typu problemy.
OdpowiedzUsuńKoleżanka obiecała,że już nigdy tego pytania nie zada:)))
Gratuluję taktu osobie, która Ci to pytanie zadała!
A ja właśnie dziś usłyszałam od Pani widywanej sporadycznie na spacerach i znanej jedynie z "dzień dobry" - "no a kiedy do pracy?". To była nasza pierwsza rozmowa.
OdpowiedzUsuńOd razu przypomniało mi się co pisałaś tu i "na obcasach"...
ehh :)
Ale że ludziom zwyczajnie nie jest głupio? Ot tak, bez skrępowania, zapytać o coś takiego?!
UsuńNie wiem :)
UsuńMam jednak pewną teorię na ten temat. Wydaje mi się, że ludzie kiedy zadają nam te głupie pytania, myślą że to jest coś o czym my właśnie marzymy.
Widocznie kobieta z dwójką małych dzieci marzy tylko o pracy, a kobieta z pracą bez dziecka tylko o nim :)
tak sobie wymyśliłam :)
według mnie, z całym szacunkiem, nie ma w tym nic niestosownego, jesli oczywiście pytanie nie jest zadawane na forum i to zalezy tez od pobudek pytającego (rozmowa znajomych, zwykle pytanie w celu infromacyjnym, pelne serdecznosci). fakt, cała niestosownosc polega tutaj na tym, ze dla pytanej osoby to moze byc trudny temat, na niekorzyść dochodzą okoliczności takiego pytania; ale samo pytanie nie ma dla mnie w sobie nic negatywnego, odbior wynika jedynie ze stosunku osoby pytanej do danego tematu. duże uogolnienie: to tak, jakby urazac sie za pytanie o lody pistacjowe, bo przecież nie lubimy pistacji albo pytanie o partnera, podczas gdy jestesmy np. po rozstaniu. druga osoba nie zawsze moze wszystko o nas wiedziec i według mnie, dlaczego miałaby nie pytać? chyba warto w takiej sytuacji asertywnie zareagować, niz bulwersowac;-)
OdpowiedzUsuńz pozdrowieniami!
Jak żyje się w kraju, gdzie obowiązuje jeden poprawny model życia, to można :(
OdpowiedzUsuńTego typu pytanie, a także wiele innych w podobnym stylu również i ja słyszę. I mam juz dość wymuszania na sobie zawstydzającego uśmiechu. Jak sobie z tym radzisz, zachowujesz się w tej sytuacji? Osobiście zmierzam walczyć z moją uprzejmością i odpowiedzieć w końcu ''A CO CIE TO OBCHODZI?''.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Justyna
Czasem udaje mi się z cięta ripostą :)
UsuńCzęściej jednak jestem na prawdę zaskoczona (a WTF huczy w głowie).
...a ja z "drugiej ręki" usłyszałam, "no jak to, rok poślubie i jeszcze nic się nie zapowiada, to które nie może..." (pytanie było skierowane do mojej teściowej)
OdpowiedzUsuńTemat na czasie.
Lubię tego bloga, te krótkie, ale jakże wiele wyrażające wpisy.
Zawsze lepiej, że do teściowej niż od teściowej.
UsuńDziękuję. Bardzo mi miło :)
Nie wiem o co chodzi... kobieta zachodzi w ciążę i nagle następuje boom słowny. Nagle wypada, ba, trzeba mówić o plemnikach, macicy, porodzie, łożysku, a potem karmieniu piersią i pękających sutkach. Brrr.
OdpowiedzUsuńNa szczęście nikt, nikomu na siłę dziecka do brzucha nie włoży ;)
Ja nie mam wrażenia, że zegar mi tyka (chociaż w marcu strzeli mi 28 rok), natomiast denerwuje mnie wcinanie się w moją prywatność.
Nie wiem. Nigdy nie byłam w ciąży.
UsuńAle coś tam idzie nie tak. I jest dokładnie tak, jak mówisz.
I tylko te nieliczne, mądre kobiety na pytania poporodowe odpowiadają "Wiesz, Ty jeszcze nie rodziłaś, to nie będę Ci opowiadała".
Pytanie, jak obowiązkowe życzenia od rodziny: żeby się Wam poślubiło, urodziło i żyło przyzwoicie. Żenujące i (czasem) doprowadzające do szału, ale... wpisane w mentalność rodem z telenoweli.
OdpowiedzUsuńAle mam zły dzień! Chyba byłabym dziś bardzo niemiła do kogoś, kto zadałby mi jakiekolwiek, niestosowne pytanie!
OdpowiedzUsuńI cały dzień pytam WTF, f...!!!!t
Pytanie mojego życia :)
Usuńja na szczęście przez ostatnie 7lat 'wychowywałam" otoczenie, że dzieci nigdy mieć nie będę.
OdpowiedzUsuńna początku rzucali jeszcze "wszyscy tak mówią póki wpadki nie zaliczą"
ale jak odpowiedziałam raz i drugi, że kobieta jeśli nie chce dzieci to mieć ich nie będzie - z odpowiednią intonacją - dali spokój.
teraz jak chcą dokopać pytają o pracę, na szczęście nauczyłam się płakac tylko w samotności
Zawsze wiedziałam, że w centrum handlowym traci się rozum...
OdpowiedzUsuńA moim zdaniem jest tak jak napisał ktoś wyżej, iż "odbior wynika jedynie ze stosunku osoby pytanej do danego tematu"
OdpowiedzUsuńDla mnie pytanie o dzieci nigdy nie było rażące. Pytana, zgodnie z prawdą, odpowiadałam najpierw, że "jeszcze nie", póżniej zagadywana o drugie, "że planujemy", a teraz "że juz dziękuje". Nigdy nie naruszało to mojej intymności.
Kazde pytanie zadane przez osobę, która nie zna nas bliżej może okazać sie dla nas niestosowne. Czy to o pracę,której nie mamy, czy o wakacje na które nas nie stać czy o męża z którym się rozstałaś.
Pamiętam, kiedy moja bliska przyjaciółka, w wieku lat 30, po rozwodzie zmieniła nazwisko na panieńskie, zewsząd słyszała gratulacje z okazji ślubu.
Zgadzam się z anonimowym powyżej. Mnie absolutnie nie rażą pytania o trzecie dziecko, pewnie dlatego, że czuję się spełniona w tym temacie w 100%.
UsuńA moim zdaniem jest to niestosowne.
UsuńNie, kiedy znamy się ledwo-ledwo.
A skąd wiedział, że nie masz dzieci? może zostało w domu?
OdpowiedzUsuńa tak na poważne to ja też nie lubię takich pytań kiedy ślub, kiedy dziecko, jak jest dziecko to kiedy drugie bo dopiero wtedy jesteśmy kompletną rodziną bla bla
Pozdrawiam -marucia
A mnie nieco śmieszy zacietrzewienie obydwu stron...
OdpowiedzUsuńZarówno tej zadeklarowanej niechęci do posiadania dzieci jak i zwariowanej na puncie macierzyństwa. Obydwie postawy cisną mi na usta...WTF...
Nie byłoby pewnie większego problemu, gdyby chcieć oznaczało móc.
UsuńNie jestem w stanie wyobrazić sobie może poczuć się osoba, która nie może mieć dzieci, a na każdym kroku pytana jest o to, czy ma, dlaczego nie ma, kiedy będzie miała. I pytają o to praktycznie obcy ludzie.
Mnie kiedys nowo poznana, bezdzietna osoba zapytala kiedy bede miala drugie dziecko.
OdpowiedzUsuńCzasem na tak infantylne pytania udzielam rownie infantylnych odpowiedzi,wprowadzajac rozmowce w celowe zaklopotanie i tak bylo tym razem.
Przerabiam to tak często, że już chyba przestałam na to zwracać uwagę...
OdpowiedzUsuńświat napiera;):)
OdpowiedzUsuńJeszcze jak! :)
UsuńCo prawda pytania "kiedy" i "dlaczego" sie od siebie różnią, co nie zmienia faktu, że to nie Jego sprawa;)
OdpowiedzUsuńWtedy się nie odpowiada nic poza tym, że będziesz mieć gdy przestaną pytać.
OdpowiedzUsuńNiektórzy go mają, niektórzy nie - takt.
OdpowiedzUsuńTak samo między uszami, niektórym wiart hula...
a ja niepłodna kobieta mowie,że jestem i to w 8 miesiącu (pomijając że jestem szczupła i bez brzucha)no i widzę zdziwienie w oczach a co moja ciąża nie ma terminu.
OdpowiedzUsuńmnie też to dziwi.
OdpowiedzUsuńbardzo.
świat stanął na głowie. niestety.
Świat nie stanął na głowie - zawsze stał. Takie pytania słyszałam moja mama kiedy w wieku 24 lat była jeszcze "starą panną" :) a jej koleżanki miały już po 2 dzieci. Ale to były lata 70-te. A potem drugie dziecko (ja) urodzone po 35 roku również budziło oburzenie społeczne (taka stara matka!). Myślę, że teraz i tak jest lepiej. Dzieci rodzi się coraz mniej, trąbią o niżu demograficznym - stąd pewnie nawrót takich pytań. Niestety, rzeczywiście niektórzy zapominają, że ewolucja jest przeciwko nam i nie zawsze chcieć to móc. I wtedy może robić się przykro. Ale jeśli nie chcesz, albo jeśli chcesz, tylko że później, to takie pytanie nie wydaje mi się takie trudne. Trudniej się mówi o problemach niż o przekonaniach.
OdpowiedzUsuńNo tak a co mam im wywalić odpowiedź ,że już 5 lat się staramy i nic . A prawda jest taka, że nigdy nie zajdziemy w ciąże.A w ciąży jestem tyle, że adopcyjnej.
OdpowiedzUsuńJa to rozumiem i ja nie pytam. Adopcji też nie należy się wstydzić, tylko ją promować. Szkoda tylko, że w Polsce to takie trudne.
OdpowiedzUsuńNo niestety adopcja w Polsce jest trudna. A wstydzić to ja w ogóle się nie zamierzam .Jedni rodzą inni adoptują.Pytania nie taktownych osób są i będą , z czasem nie przyjmuje się ich tak do Siebie.
OdpowiedzUsuńJa niestety też spotkałam się z takim durnym pytaniem. I to niestety zawsze od facetów!!! WTF z nimi jest? Naprawdę chyba nie mają o czym gadać albo nie wiedzą o czym albo myślą, że macierzyństwo to nadrzędny cel w życiu albo nie kumają jak można borykać się niepłodnością. I jakby mój szanowny małżonek nie wiedział jak to on mu powie/pokaże! Jeszcze lubię tekst: a zegar tyka... nie młodniejesz? Ale że jak? Nie? Naprawdę?
OdpowiedzUsuń