sobota, 26 kwietnia 2014

it's a boy!

Jestem tam, kiedy tu Ona rodzi Syna.
I pośród tłumu gości, tym razem, szczerze nienawidzę tej pracy.


12 komentarzy:

  1. a już myślałam, że masz dla nas niespodziankę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, mam wrażenie że czytelniczki marzą o ciąży autorki bardziej, niż Ona sama :)

      Usuń
    2. Marzyc nie marza.nasunela sie taka mysl kiedy zobaczylam zdjecie...

      Usuń
    3. I życzą, mam nadzieję, wszystkiego dobrego :)

      Usuń
  2. Z tego samego powodu nie lubię swojej szkoły.
    Tylko Ona rodziła Córkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami praca okazuje się być tą ,,siłą wyższą". Lepiej żeby była taka, niż nie mieć żadnej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku chodziło bardziej o odległość.
      Choćbym chciała nie dałam rady przejechać w kilka minut 500 km.

      Usuń
  4. a juz myslalam,ze to Twoj brzuszek ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. przydałby się sprzęt do teleportacji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się twój blog! :)

    Jeśli chcesz możesz wpaść na mojego blogi:
    nutkaciszy.blogspot.com
    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. :) też myślałam, ze brzuszek Twój :)

    OdpowiedzUsuń