poniedziałek, 5 sierpnia 2013

IKEA

Oczywiście, Pani przy kasie przeraziła mnie podając kwotę do zapłaty.
Ale co tam! Tak lubię.
A przecież to raz, nie zawsze.

92 komentarze:

  1. Wow, ile pięknych rzeczy!
    Dobrze, że ja mam daleko do IKEI, bo myślę, że przy kasie często byłabym przerażona. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam 100 km.
      I dobrze. Dzięki temu, raz na czas, mogę poszaleć.

      Usuń
  2. Jak to dobrze, że nie mam Ikea w swoim mieście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O!

      Choć i tak przyznam, że gdybym miała stamtąd odjechać (jak to: zamykacie już? Ikea powinna być całodobowa!), to ze dwa tiry musiałabym zamówić ;)

      Usuń
  3. Ikea uwielbiam, przepadam w jej czeluściach i wtedy hulaj dusza piekła nie ma, tylko debet na koncie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, u mnie tak samo.
      Pocieszam się myślą, że kupiłam dużo rzeczy dla kogoś. I stąd ta kwota.

      Usuń
  4. tam to można się zapomnieć ;) niby kilka rzeczy niby wszystkie w miarę tanie ale przy kasie ...no Pani się chyba pomyliła z tym rachunkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. och... chciałabym tak zaszaleć. Jak na razie to szaleństwo czuję tylko u mechanika ;-) Tłumik, jakiś dinks przy kole, jakiś dinks w siedzeniu kierowcy i pasażera... same radości ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, na wszystkie rzeczy, które trzeba zrobić z samochodem reaguję agresją.
      W sumie go nie potrzebuję.
      Tylko raz na czas.

      Mąż nie mówi mi już, że coś zrobił (czytaj za coś zapłacił).

      Usuń
    2. hmmm... ja go potrzebuję :-| Niestety!

      Usuń
    3. Okropne to jest!

      Usuń
  6. tak to już jest z nami kobietami, że trzeźwiejemy przy kasie :) Zaszaleć nawet nie można tylko trzeba, kiedy jak nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie to, żebym trzeźwiała.
      Mentalnie byłam przygotowana!

      Usuń
  7. Ciężko wyjść z Ikei z pustymi łapkami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest możliwe.

      Jednym z cudowniejszych prezentów, jakie dostaliśmy na ślub, był katalog IKEA z adnotacją Zaznaczcie co chcecie.

      Usuń
    2. Najlepszy prezent o jakim słyszałam! ;)

      Usuń
    3. oooo dobre ! :))

      Usuń
  8. zawsze wychodząc z ikei powtarzam sobie na głos "przecież to na zawsze a nie na tydzien" ;) i wyrzutów nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też tak mam, daleko mam do Ikea więc jak już robię zakupy to zawsze szaleje :)
    Nigdy nie wychodzę tylko z tym co miałam na liście, zawsze znajdą się kolejne dodatki, które chciałabym kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trzymam się listy!
      Ale też długo ją kompletuję.

      Usuń
    2. Zazdroszczę tej listy, muszę chyba nad sobą popracować :)

      Usuń
    3. Jestem wielką fanką list i systemów wszelakich :)

      Usuń
  10. Szkoda, że nie mam Ikei w swoim mieście :D
    Swoją drogą zastanowiła mnie ta miniaturowa patelenka - wygląda jak dla lalek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla lalek, które jedzą naleśniki :)

      Usuń
  11. Mnie IKEA aż tak nie kusi. Owszem, gdy zdarza się, że jedziemy to specjalnie (nigdy przy okazji, bo za daleko) i po coś konkretnego. Oczywiście po drodze wpadnie do "koszyka" troszkę dupereli. Ale żebym była maniaczką IKEA, to nie powiedziałabym.
    Podobają mi się ekspozycje i wiem, że gdy przeniesiemy się do większego mieszkania to zaczerpnę inspiracji stamtąd i na pewno zostawimy tam konkretną kwotę.
    Być może to, co mnie blokuje w byciu IKEAmaniaczką to fakt, że mamy po prostu zbyt małe mieszkanko, by wszystkie widzimisię upchnąć (świeczki z racji posiadania kota odpadają, więc nie kuszą nic, a nic ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam.

      I raz po raz myślę To do następnego mieszkania.

      Usuń
    2. O nie, nie.
      Wolę 3x robić kurs do IKEA, niż to wszystko pakować ;)

      Usuń
  12. Do IKEA mam nie po drodze, więc jak już do niej dotrę, to również zazwyczaj wychodzę obładowana :)) Raz nie zawsze! A nacieszyć przecież trzeba się na zapas ;) Uwielbiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Wczoraj też byłam w IKEI i też przeraziła mnie kwota podana przez panią przy kasie, ale to już norma :)
    Mamy takie same kieliszki.

    Czy to 'coś' w biało-czarne paski to zeszyt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które?
      Ja jedne kupowałam dla przyjaciół.

      Usuń
    2. Nie, nie.
      To podkładki.

      Usuń
    3. Te wysokie do wina :)

      Dobrze, że to podkładki. Nie przeżyłabym gdyby to był zeszyt, a ja go przeoczyłam.

      Usuń
  14. ja mam to samo, ikea to sklep, w którym moge spędzić cały dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Do Ikei również mam 100 km;p Ale muszę się wybrać, bo tyle piekności na mnie czeka :)))

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas tak zawsze. Wybieramy się po jedną, konkretną rzecza wracamy z dwiema torbami i ogromniastym rachunkiem. Cóż... magia Szweda! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. u mnie ta zasada obowiązuje w H&Y, szczególnie podczas wyprzedaży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie jakoś niespecjalnie.
      Mam blisko. Zachodzę. Oglądam. Dotykam. Wychodzę,

      Usuń
  18. Anonimowy14:39

    Zielone, dawno chciałem to napisać - dla mnie jesteś najlepszą Madame Chic w województwie! :) a Ikei szczerze zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mnie wystarczy, że poprzechadzam się tam przez trzy godziny :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też tak lubię... ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. jak mojemu M zaspiewala ostatnio cene PANI przy kasie to chcial zostawic wozek i uciekac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak mówię, znam ten ból.

      Usuń
  22. Świetne rzeczy :)
    ZAPRASZAM DO SIEBIE :) -> http://justhighheels.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. czy to wszystko to rzeczy mini czy mi się tylko wydaje?

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam ten sklep...

    OdpowiedzUsuń
  25. hahaha...zdaje się, że ja jako jedyna mam blisko do Ikei (jakieś 10 km), ale nigdy mi nie po drodze ;) zakupy tam to dla mnie koszmar, bo zbyt wiele rzeczy mi się podoba, a ceny często ochładzają chęć zakupu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie?!

      Jak? Jak to możliwe?!

      Usuń
  26. jak przeglądam takie Ikeowe zdobycze to cieszę się strasznie, że ja mam do niej tak daleko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle, punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia :)

      Usuń
  27. I właśnie dlatego nie mogę za często tam chodzić, bo zawsze kończy się tak samo ;))

    OdpowiedzUsuń
  28. ja również myślałam, że to wersje mini :) to sklep w którym nie da się kupić rzeczy tylko z listy zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ojj ja jestem od dawna zdiagnozowaną IKEA maniaczką:)) W mieście są dwa sklepy - 13 i 30 km ode mnie. Wszędzie blisko:)) Potrafię wpaść po serwetki :) (oczywiście wypadam z 10000 innych rzeczy) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serwetki też mają fajne :)

      Usuń
  30. tia
    raz nie zawsze, dwa razy - nie często :)

    OdpowiedzUsuń
  31. I ja się dziś przeraziłam, choć się bardzo starałam nie nabrać tysiąca rzeczy..., w końcu pojechałam dziś po kosz do segregacji śmieci. Wróciłam oczywiście nie tylko z koszem, ale inaczej się nie da. Ikea uwielbiam, śmiejemy się, że nasz dom ikea stoi ;), choć to nie do końca prawda, to przyznać muszę, że dodatków mam z ikea masę i sprawdzają się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo żałuję, że zastosowałam się do, bądź co bądź, praktycznej rady i kupiłam zwykły.

      Usuń
  32. Anonimowy20:46

    Nie znoszę IKEA. Masa duperelków kiepskiej jakości, za które trzeba zapłacić tyle, co za dobrą jedną rzecz w np Red Onion. Sukcesem sklepu są dla mnie stylizacje. Każdy kto kupuje masę tych duperelków ma wrażenie, że przybliża się do obrazu tych stylizacji, taka konsumencka obłuda. Wolę miejsca dizajnowskie na zakupy, a świetne rzeczy można znaleźć w internecie. 100 km podróży w tak upalny dzień, aby zrobić zakupy w IKEA?? Podziwiam! Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie?!
      Pierwsze słyszę! :)

      Usuń
  33. W IKEI przepadam na max 2 godz. - uwielbiam i zawsze wydaje więcej, dużo więcej niż zaplanowałam.
    Znam to przerażenie przy kasie...to najgorszy moment :) poz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maksymalnie 2 godziny?
      Dziwnie ... :)

      Usuń
  34. Nie wiem jak można nie lubić Ikei...kocham ją miłością naturalną ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. znam ten ból :) <3 IKEA :DD

    OdpowiedzUsuń
  36. Zawsze mam to samo.Wchodzę do Ikei i kupuję , kupuję i gdy podchodzę do kasy mam wrażenie , że jakoś policzyła mi jak za pół sklepu ;)
    Teraz mam okazję zrobić zakupy w Szwecji. I patrzę a w Ikei szklanki "made in Russia" kolejne "made in Bulgaria" i takie tam...
    Wrócę do Polski to pojadę na Szwedzkie zakupy ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ikea moja miłości :D
    właśnie dostałam ulotkę, że mam możliwość zamawiania z dostawą do domku :D
    Łiiii :D love IKEA :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Mam taką samą patelenkę! Niezbędna, by przygotować cebulkę do pierogów :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń