czwartek, 4 maja 2017

bitterly

Głosy łagodnieją słysząc maternity leave. Stają się jeszcze życzliwsze i mniej oficjalne.

I tylko w Polsce muszę udawać, że jednak nie mam dziecka.
Że przecież nic się nie zmieniło. A ja wciąż jestem tym samym (dobrym) pracownikiem.

3 komentarze:

  1. Aż tak? :/ Przykro.

    OdpowiedzUsuń
  2. NIestety w Niemczech nie jest inaczej...

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że niektórym osobom to kiedyś spowszednieje i w końcu przestaną Cię postrzegać przez pryzmat "bycia matką" w miejscu pracy.
    Ale wydaje mi się, że to też wina innych pracujących matek, które same robią z tego "wielki problem" i ciągle podkreślają swój brak dyspozycyjności, życie w ciągłym pośpiechu i tysiące nowych obowiązków. I naprawdę, jak ja tego czasem słucham to nie wiem, czy taka pracująca matka daje tym samym do zrozumienia, że jest przemęczona i żeby jej zbytnio nie przeciążać pracą? Bo naprawdę nie wiem.
    Niezależność, feminizm to tylko teoria niestety - rzeczywistość to nierzadko ciągłe bycie na opiece i wykonywanie przez innych pilnej pracy za nagle nieobecną matkę.

    OdpowiedzUsuń