środa, 7 grudnia 2016

single

Wykańczają mnie matki mówiące w liczbie mnogiej.
Jedliśmy, zrobiliśmy i cała reszta.

Nie. Twoje dziecko jadło, zrobiło i machało.
Ty, matko, jesteś odrębnym istnieniem.

32 komentarze:

  1. Mogłabym napisać podobny post, tylko krótszy. Wykańczają mnie matki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... Jak nie jesteś matką, to wizja rozmów tylko na jeden temat (ewentualnie kilka podtematów) jest mało porywająca... Ale ja ciągle mam nadzieję, że te matki kiedyś wrócą do poprzedniego życia i znowu będzie można z nimi porozmawiać o wyjściu do kina albo ostatnim wyjeździe na weekend.

      Usuń
    2. Alicjo, a tak, i tak bywa :)

      Usuń
    3. KK, wierz mi, nie trzeba nie być matką, by mieć nadzieję, że jednowątkowe rozmowy kiedyś się skończą.

      Usuń
    4. Jednowątkowe rozmowy nie są najgorsze. Mnie najbardziej 'wykańczają' fora dla matek i zdrabnianie każdego możliwego słowa w rozmowie z dorosłą osobą, te wszystkie cycusie, smoczusie, córusie i tak dalej. I jeszcze wszechobecne straszenie macierzyństwem, porodowe masakry, laktacyjne dramaty, połogowe koszmary, o których kiedyś w internecie przeczytają ich córki. I wrzucanie setek zdjęć dzieci na wszystkie możliwe profile społecznościowe. I traktowanie dziecka jako elementu scenografii do sfotografowania wszystkiego, co się dostało od firm w zamian za polecenie. I długo jeszcze wymieniać... ;)

      Usuń
  2. gotowaliście makaronik barilla ??? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy16:02

    Bez przesady :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy16:41

    Niby tak, ale z reguły spozywam posilki z dzieckiem (jedliśmy) , duzo rzeczy tez robimy razem np takie zwyczajnie nastawienie pralki (wiec robiliśmy) . z mloda tez wychodze (wiec i byliśmy) i zdecydowanie czuje sie osobnym i indywidualnym istnieniem. Kwestia podejścia. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie to miałam na myśli. Czym innym są dla mnie czynności wykonywane razem z dzieckiem, a czym innym nieustanna liczba mnoga.

      Ale jasne, podejście ma tu ogromne znaczenie.

      Usuń
    2. Ha, a co ze mną? :) Dwójka maluchów, jeden na ręce, drugi przy nodze i jedziemy z tym całym majdanem naszym od rana do wieczora... czasem i dłużej. Razem oczywiście.

      Ps. mnie też wykańcza takie podejście ;)

      Usuń
    3. A nie, no to u Was wy, wiadomo :)

      Usuń
  5. Bardzo mnie rozbawiłaś. :D
    Czekałam na Twoje nowe wpisy!

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam matki, które zachowują zdrowy rozsądek. Uwielbiam matki, które potrafią oddzielić "ja" od "my".
    Uwielbiam moje dziecko, ale uwielbiam też MOJĄ część życia. Dlatego tak doskonale Cię rozumiem.
    I pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja lubię swoje dziecko. Uważam, że jest naprawdę super.
      Ale do szału doprowadzają mnie kobiety, które nagle stały się tylko matkami.

      Usuń
    2. Anonimowy20:04

      To nie takie straszne przecież żyją tym cieszą się tym ....z czadem im przejdzie ;)

      Usuń
  7. Nareszcie wróciły lekko krytyczne zielone-buty! Aż miło poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie wykańczają matki, które ciągle się dziwią, że czas tak pędzi i dziecko już takie duże, a przecież dopiero się urodziło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy20:01

      Padłam ze śmiechu ��piszesz o poprzednim poście?

      Usuń
  9. Anonimowy23:49

    Dołączam do zabawy.Wykańczają mnie matki,które krytykują inne matki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też. Bo między tym, co matki mówią, robią, a myślą- jest ogromny rozdźwięk, o którym nie wspomina się w piaskownicy.

      Usuń
    2. Anonimowy20:09

      "Matki ktore....." Dawno mnie tu nie było, ale się dziś usmiałam

      Usuń
  10. Nie mam nic przeciwko matkom, chociaż liczba mnoga jest denerwująca..

    OdpowiedzUsuń
  11. A jak ktoś lubi inaczej niż Ty mówić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy20:31

      Przecież wiesz, że nie chodzi o to, że ktoś tak mówi, tylko o fakt, że ktoś tak żyje. Chodzi o zagubienie się matek w macierzyństwie do tego stopnia, że zapominają, iż są kobietami. Babeczkami, które kiedyś miały hobby, pasję... Zapominają, że życie nie kończy się na macierzyństwie, choć wokół niego w większości się kręci. Wiele matek nie widzi poza macierzyństwem już nic innego, ich horyzonty zawężają się niebezpiecznie jedynie do granic kolejnej kaszki czy brudnej pieluchy... Straszne to jest.

      Usuń
    2. Anonimowy23:52

      A dlaczego straszne? Na wszystko w życiu jest czas, na szalony seks, na pocałunki w deszczu, na karierę, na podpisywanie milionowych kontraktów i na zatracenie się w pieluchach :)

      Usuń
  12. Anonimowy08:52

    Moi faworyci - "karmimy się cycusiem" i "ząbkujemy".

    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie tak się nieraz zastanawiam, jakie biedne są te matki, którym rośnie pierwszy ząbek, zrobiły zieloną kupkę, postawiły pierwszy kroczek... Jak one jadły do tej pory, jak chodziły?

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy20:12

    Brakuje mi Zielonych Butów. Krótkich, jednozdaniowych wpisów i pięknych kadrów...
    Serdeczności!
    - Stała Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  15. Anonimowy21:13

    Biedne matki... Zewsząd krytyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy20:33

      Jestem matką. I naprawdę nie mam pojęcia, jak można nie zrozumieć tego wpisu. Bo Twój sarkazm na to wskazuje.

      Usuń