czwartek, 22 października 2015

elementarz stylu

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że posiadanie książki Kasi Tusk jest gdzieś na granicy obciachu.

Elementarz stylu, Katarzyna Tusk


16 komentarzy:

  1. Odnoszę podobne wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też o tym myślałam, ale jest naprawdę ładnie zrobiona i przyciąga... co do treści to jeszcze nie czytałam :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Będąc dzisiaj w Empiku natknęłam się na tę książkę i postanowiłam zajrzeć do środka. Ale zrobiłam to dopiero wtedy, gdy nikogo nie było w podliżu....

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele osób tak czuje, ale z czego to wynika? Tylko dlatego, że to córka polityka, czy dlatego, że to blogerka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku chyba bardziej chodzi o poziom bloga. Zachodzę, przeglądam zdjęcia (zwykle bardzo ładne), a potem przebiegam wzrokiem po treści. Infantylne i zwyczajnie słabe, to jedyne co przychodzi mi do głowy.

      Usuń
  5. ...a posiadanie książki Joanny Glogazy "Slow fashion. Modowa rewolucja" to przejaw dobrego smaku. Tak, mam podobne odczucie. Jednak jestem bardzo ciekawa obu książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, naprawdę? A dla mnie "Slow fashion" było w tej samej kategorii.
      Może nawet odrobinę niżej, bo w "Elementarzu stylu" szalenie podobają mi się zdjęcia.

      Usuń
    2. Przyznam szczerze, że nie czytałam ani jednej ani drugiej. Pozwoliłam sobie wysnuć wnioski na podstawie komentarzy osób, które czytały (jedną bądź drugą. Czasem obie pozycje). A ja, póki co, walczę z ciekawością i wzbraniam się przed zakupem którejkolwiek z nich. Ale tylko i wyłącznie dlatego, że w krótkich opisach czy recenzjach innych czytelniczek, zawarły się najważniejsze idee obu książek, które możemy co chwilę czytać na blogach autorek tych książek. Sama raczej nie kupię, ale może pożyczę. Niemniej jednak zdjęcia piękne (widziałam).
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  6. A dowiedziałaś się z niej czegoś nowego? http://virgo1982.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne wydanie, zdjęcia, papier, materiałowa okładka.
    Treść? Zastanawiam się, czy po przeczytaniu co s zostaje?
    Czy będzie się wracać?
    Wczoraj tylko obróciłam książkę w dłoniach, okładka i tył z ceną... 49,99.
    Wg mnie cena za wysoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie w dużej mierze zależy od tego na jakim etapie "poszukiwania własnego stylu" się jest.

      Mnie treść wydaje się błaha (choć nie tak słabo napisana, jak podejrzewałam), ale sięgam po tę książkę z przyjemnością.

      Nieustannie podobają mi się zdjęcia. I jakaś taka trudna do określenia przyjemność obcowania z papierem, kolorem i zastosowaną tam typografią.

      Usuń
  8. Nie wiem czy bym kupiła ale dostałam w prezencie i przyznam że lubię do niej zaglądać. Mam podobne odczucia do strony wizualnej :)
    Treść lekka, łatwa i przyjemna - ale może właśnie takie było założenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niby na granicy obciachu, a okazuje się, że prawie wszyscy ja mają i czytają ;) I to jest fenomen :D Akurat nie posiadam tej pozycji, ale to może dlatego, że interesowały mnie zawsze książki o odmiennej tematyce :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. zastanawiałam się nad jej zakupem. Zdjęcia śliczne, ale boję się treści... Ale rzeczywiście trzymanie jej w rękach to sama przyjemność.

    OdpowiedzUsuń